Uwaga oznajmiam ! Rozdział + 18 !
Czytasz na WŁASNĄ Odpowiedzialność !!!
*Megan*
Czytasz na WŁASNĄ Odpowiedzialność !!!
*Megan*
Obudziłam się rano i nie wiedziałam gdzie się znajduje. Okazało się że jestem w pokoju Rikera. Moja pierwsza myśl jaka nasunęła mi się to "Boże ! Jaki on ma piękny pokój *u*". Ściany były pomalowane na niebiesko i biało, a wystrój był ewidentnie dopasowany. Wyglądał on mniej więcej tak. Gdy obróciłam głowę w drugą stronę, ku zdziwieniu zobaczyłam obok siebie Rikera. Leżał on przykryty kołdrą po same uszy i wyglądał jak słodki śpiący szczeniak. Wpatrywałam się w niego chyba z pół godziny, ponieważ tępy Ell jak zwykle trzasnął drzwiami i młody Lynch wrócił z powrotem na ziemie.
- Jak się spało ? - spytał
- A cudownie - oznajmiłam - Pokój to Ty jednak masz odpicowany !
- No wiem - i zaczął robić brewki
- Mówisz wojna to ją masz !
Siedzieliśmy chyba 20 minut patrząc się w swoje oczy i robić bitwę kto dłużej wytrzyma. Oczywiście ja, Megan, jestem małym Leniuchem i w końcu odpuściłam. I zaczęło się... Riker zaczął biegać po całym domu krzycząc '' I kto Tu jest królem ? Oczywiście że Ja !'', a przy tym ciesząc się jak małe dziecko. I wtedy właśnie stwierdziłam że Rydel jest moją boginią...
*Riker*
Co TY kur**a robisz ?! - krzyknęła Rydel zza drzwi.
- No wygrałem w bitwie na breffki i teraz się cieszę.
- No ale przy tym obudziłeś nas wszystkich! Zwariowałeś ? - Rydel wróciła z powrotem do swojego pokoju mamrocząc - No normalnie rodzina wariatów !...
- Przepraszam... Nie chciałem... - odparłem
- Będzie dobrze - Megan podeszła i mnie przytuliła
- Ty to potrafisz pocieszyć
Wziąłem Megan za rękę i wróciliśmy do pokoju. Usiedliśmy na łóżku i zapadła tak zwana " Niezręczna Cisza" której żadne z nas nie lubi. Przychodziło nam na myśl dużo słów do powiedzenia, ale i tak pozostaliśmy w milczeniu. Postanowiłem że zejdę do kuchni i zrobię śniadanie. Wymyśliłem że upichcę jajka z bekonem. Wiem że to nie jest bombowe śniadanie, ale niczego innego nie umiem. Wyjąłem z lodówki jajka i bekon, doprawiłem i usmażyłem to na patelni. Nałożyłem każdemu na talerz i postawiłem na stole. Ułożyłem jeszcze widelce i noże, a do szklanek ponalewałem soku pomarańczowego. Gdy wszystko było skończone zawołałem rodzinę na posiłek. Wszyscy zajadali się moim daniem i już po 5 minutach nie było nic na stole. Usłyszałem również wiele pochwał takich jak ,,Mimo że umiesz tylko to, to w zupełności Ci to wystarczy,, , ,,Twoje śniadanie jest smakowite, ale najlepszy w tym wszystkim jest to, że jak ułożysz: jajko, bekon, jajko, to powstanie nietypowy kształt i za to kocham Twe śniadania,, , ,,Kochanie, nasze dziecko wreszcie się czegoś nauczyło, jest już takie dorosłe ;(,, i wiele innych. Po skończonym posiłku postanowiłem że zabiorę Megan na spacer. Założyłem jej kurtkę, ubrałem się i wyszliśmy na świeże powietrze. Poszliśmy w stronę miasta. Po około 2 - 3 godzinach byliśmy w domu. Poszliśmy na lody, do wielu sklepów, kupiłem Megan sukienkę bo jej się strasznie podobała, a nie miała pieniędzy bo zostawiła w domu, co mnie zdziwiło bo ona telefon i kasę że tak powiem zawsze nosi przy dupie. Byliśmy jeszcze w parku, w supermarkecie bo musiałem wejść po lizaka i w wielu innych miejscach. W domu czekała na nas miła rzecz która cieszyła oczy. Tak w ogóle nie na nas, tylko na Megan. Na stole stał tort, a pokój był ślicznie udekorowany. Nagle światło się zapaliło i bum !
- Niespodzianka !!! - krzyknęli wszyscy
*Megan*
- To wszystko dla mnie ? - zapytałam z niedowierzaniem
- No oczywiście - Powiedziała Rydel tuląc mnie - Dziś jest Twoje święto
- Oooo Dziękuje wam
Po chwili czułam już jak mój eyeliner rozpływał się po całej twarzy od moich mokrych łez.
- Meg dlaczego płaczesz ? -Spytał z troską Riker, wpatrzywszy w moje oczy.
- Bo nadal nie mogę uwierzyć że to się dzieje na prawdę...
Z moich oczu zaczął płynąć już strumyk.
- Ale co się dzieje naprawdę kochanie ?
- B..bbb...bbo
- Spokojnie - powiedział
- Masz - odparł Ryland
Przetarłam trochę oczy chusteczką którą podał mi RyRy i zaczęłam kontynuować.
- No Bbo... Gdybym wtedy nie wpadła na Rikera, w ogóle bym was nie znała.... Iii... teraz bym tu z wami nie stała, tylko zapewne siedziała w domu lub na plaży, jako zwykła dziewczyna.... Bez Was byłabym nikim... - Teraz zaczęło się już ze mnie lać
- Nie płacz... Proszę - Teraz byłam już w ramionach mego chłopaka i nie chciałam go nigdy puszczać.
- Riker.... - Nie dokończyłam bo przerwał mi pocałunkiem
- Tak, Megan... Zawsze będę przy Tobie ;*
Czułam jak serce zaczęło mi szybciej bić, a łzy po woli znów zaczynały kapać na bluzkę. I nagle wszyscy wróciliśmy na ziemie.
- Dziś świętujemy urodziny Meg ! Wszyscy zaśpiewajmy jej wspólnie sto lat ! - krzyknął Ry jako DJ.
Po chwili cała sala śpiewała mi Happy Birthday. Poczułam jak dzięki Lynch'om stałam się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Weszłam na scenę i zabrałam mikrofon Ryland'owi.
- A teraz chciałabym podziękować wam że jesteście tu w Moje Urodziny i świętujecie je razem ze mną. Lecz przede wszystkim muszę podziękować najbardziej Lynch'om, bo to oni zawsze przy mnie byli, wspierali mnie i stworzyli tą imprezę ! Dziękuje <3 !
Zeszłam zadowolona ze sceny, złapałam za rękę Rocky'ego i zaczęłam z nim tańczyć. Reszta też powoli się rozkręcała. Niektórzy pili poncz, inni jedli, a jeszcze inni byli tu na parkiecie. Ryland zaczął puszczać dobrą muzę (jak zawsze ^^) i po chwili cała sala się bujała. Ogółem na imprezie było mnóstwo ludzi, a wielu z nich nie znałam. Dlatego przystanęłam na chwilę i zaczęłam myśleć kto to ? i co oni tu robią ? Okazało się że myślałam głośno.
- No co ?! Zaprosiliśmy całe LA na Twoje urodziny ! - krzyknął uradowany Ross.
- Całe Los Angeles ? - Nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie powiedział.
- No jak nie wierzysz to wyjdź na ulice - odparł
Po chwili stałam na dworze jak zamurowana. Przed domem Lynch'ów tańczyło setki ludzi. Na ulicach stały samochody, na których również tańczyli. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie zobaczyłam.
- Aleee... Jak Wy to zrobiliście ?!
- Aaaa... To już tajemnica - powiedział Rocky, który ni stąd ni z owąd właśnie stał obok mnie
- No dobra chodźmy się bawić! - wydarł się Ell, który też jakoś stał obok nas.
Za chwilę znowu byliśmy na parkiecie.
Około godziny 03:00 moja osiemnastka się skończyła. Wszyscy byli zmęczeni i chętnie rzuciliby się na łóżko, ale trzeba było jeszcze posprzątać. Stwierdziłam że to ja powinnam posprzątać bo oni mi zorganizowali te urodziny, to ja sprzątam. Zabrałam się do pracy. Trzeba było pozmywać naczynia, sprzątnąć sprzęt, poodkurzać itd. Jednym słowem roboty było mnóstwo. Wykończona prace skończyłam o 05:00 i od razu powędrowałam w stronę łóżka Rikera. Moje oczy były zamglone i tak naprawdę nie wiedziałam gdzie idę, ani po czym, ale jakoś udało mi się w końcu dojść. Wtuliłam się w mojego smacznie już śpiącego księcia i również zasnęłam.
*Ross*
Obudziłem się koło mojej słodkiej Vic. Nabrała mnie ochota na ten teges, dlatego zacząłem ją całować po szyi w dół. Czułem jak mój mały zaczynał się powoli podniecać. Lecz niestety przystanąłem na ramionach bo ta się obudziła.
- Ross.... Co TY robisz ?
- No wiesz chciałemmm...
I zacząłem ją dalej całować. Czułem jak mój członek wybuchał już od środka. Gdy dotarłem do brzucha mojej ślicznotki, Victoria lekko mnie odepchnęła.
- Ross nie dziś... Innym razem... - I obróciła się na drugi bok.
- :C
Czułem się zawiedziony i trochę taki nie swój. Wstałem więc i poszedłem do łazienki. Nalałem wody do wanny i postanowiłem że zrobię sobie taką kąpiel odprężającą, a zarazem taką w której muszę przemyśleć parę spraw. Zdjąłem z siebie ubrania i wszedłem do wanny. Pogrążyłem się w zamyśleniach lecz po chwili wyrwała mnie z nich Vic, która pukała do drzwi.
*Victoria*
- Ross przepraszam.... Nie chciałam żeby to tak wyszło... Gdybym mogła cofnęłabym czas i inaczej bym powiedziała.... Otworzysz ?
Po chwili przede mną otworzyły się drzwi, a w nich stał mój chłopak tylko w bokserkach. Postanowiłam że naprawię swój błąd. Powolnym i pewnym krokiem zaczęłam podchodzić do niego. Po chwili stałam już naprzeciwko , oddalona zaledwie 5 centymetrów. Musnęłam jego usta, a on to odwzajemnił. Zamknęłam drzwi od łazienki i powiedziałam...
- Ross tylko delikatnie, bo to jest mój pierwszy raz.
- Spokojnie kochanie będę ostrożny.
*Ross*
Nie wierzyłam w to co właśnie Tori powiedziała. Zgodziła się - pomyślałem z uśmiechem na twarzy. Zacząłem się do niej przybliżać i powoli włożyłem jej rękę pod bluzkę. Teraz dotykałem jej piersi i zacząłem je lekko macać. Victoria zaczęła lekko mruczeć z podniecenia. Zdjąłem jej bluzkę i stała teraz tylko w staniku i dolnej części ubrań. Postanowiłem więc że zdejmę jej to ustrojstwo lecz po chwili krzyknąłem:
- Cholera ! Jak to się odpina !!
- Nie krzycz - Victoria musnęła mnie uwodzicielsko w usta - pomogę Ci.
*Vic*
Stałam teraz już bez górnej partii stroju i pomyślałam że nadeszła moja kolej. Po woli zaczęłam ściągać bokserki mojemu wybrankowi i na świat wyszedł jego kolega. Złapałam go lekko swoją ręką i zaczęłam po nim jeździć. Czułam jak Ross zaraz umrze z rozkoszy i podniecenia. Zaczął nawet lekko pojękiwać i oblizywać wargi. Ross ściągnął mi majtki i słońce zaczęło oblewać moje nagie oblicze. Ross już miał we mnie wchodzić lecz ktoś zaczął pukać do drzwi.
- Ku**a ! W takim momencie ?! - krzyknął Ross
- Spokojnie - pocałowałam go
Zaczęliśmy się szybko ubierać i zaczęłam myć zęby że niby przez cały czas to robiłam. W drzwiach stanął Riker i powiedział żebyśmy zeszli na śniadanie. Po 5 minutach wszyscy siedzieli już na dole, przy stole. Po chwili również ukazał się Ell, który właśnie wrócił, bo musiał po coś iść do domu.
- Dzień Dobry wszystkim !
- Dobry, Dobry Ell - powiedział Rocky
Wszyscy popadli w śmiech i oczywiście Rocky nie wiedział o co chodzi.
*Riker*
- Co coś się stało ? - powiedział
- Stary masz wąsy od kakaa na pół kilometra
- Bardzo śmieszne - odparł.
- No już Rocky nie denerwuj się to był tylko sar.... - Nagle przerwał mi dzwonek do drzwi.
Ja otworzę !!! - Wydarł się Rocky - Yyyy... Stary to do Ciebie...
Gdy stanąłem w drzwiach totalnie mnie zamurowało... Ujrzałem tam....
-----------------------------------------------------
Hej kochani ! ;* Już na początku przepraszam za moją długą nie obecność, ale ogółem totalny brak czasu ! W czerwcu wycieczki, bal i trzeba było oceny poprawić, a ten tydzień również miałam zawalony bo jutro wyjeżdżam na kolonie do Włoch ;}
Jak przyjadę to na pewno napisze następny ;)
To teraz co do rozdziału...
Jak myślicie kogo zobaczył Riker w drzwiach ?
Odpowiedzi piszcie w komentarzach ;*
No to tam udanych wakacji <3
-Dusia-
- Jak się spało ? - spytał
- A cudownie - oznajmiłam - Pokój to Ty jednak masz odpicowany !
- No wiem - i zaczął robić brewki
- Mówisz wojna to ją masz !
Siedzieliśmy chyba 20 minut patrząc się w swoje oczy i robić bitwę kto dłużej wytrzyma. Oczywiście ja, Megan, jestem małym Leniuchem i w końcu odpuściłam. I zaczęło się... Riker zaczął biegać po całym domu krzycząc '' I kto Tu jest królem ? Oczywiście że Ja !'', a przy tym ciesząc się jak małe dziecko. I wtedy właśnie stwierdziłam że Rydel jest moją boginią...
*Riker*
Co TY kur**a robisz ?! - krzyknęła Rydel zza drzwi.
- No wygrałem w bitwie na breffki i teraz się cieszę.
- No ale przy tym obudziłeś nas wszystkich! Zwariowałeś ? - Rydel wróciła z powrotem do swojego pokoju mamrocząc - No normalnie rodzina wariatów !...
- Przepraszam... Nie chciałem... - odparłem
- Będzie dobrze - Megan podeszła i mnie przytuliła
- Ty to potrafisz pocieszyć
Wziąłem Megan za rękę i wróciliśmy do pokoju. Usiedliśmy na łóżku i zapadła tak zwana " Niezręczna Cisza" której żadne z nas nie lubi. Przychodziło nam na myśl dużo słów do powiedzenia, ale i tak pozostaliśmy w milczeniu. Postanowiłem że zejdę do kuchni i zrobię śniadanie. Wymyśliłem że upichcę jajka z bekonem. Wiem że to nie jest bombowe śniadanie, ale niczego innego nie umiem. Wyjąłem z lodówki jajka i bekon, doprawiłem i usmażyłem to na patelni. Nałożyłem każdemu na talerz i postawiłem na stole. Ułożyłem jeszcze widelce i noże, a do szklanek ponalewałem soku pomarańczowego. Gdy wszystko było skończone zawołałem rodzinę na posiłek. Wszyscy zajadali się moim daniem i już po 5 minutach nie było nic na stole. Usłyszałem również wiele pochwał takich jak ,,Mimo że umiesz tylko to, to w zupełności Ci to wystarczy,, , ,,Twoje śniadanie jest smakowite, ale najlepszy w tym wszystkim jest to, że jak ułożysz: jajko, bekon, jajko, to powstanie nietypowy kształt i za to kocham Twe śniadania,, , ,,Kochanie, nasze dziecko wreszcie się czegoś nauczyło, jest już takie dorosłe ;(,, i wiele innych. Po skończonym posiłku postanowiłem że zabiorę Megan na spacer. Założyłem jej kurtkę, ubrałem się i wyszliśmy na świeże powietrze. Poszliśmy w stronę miasta. Po około 2 - 3 godzinach byliśmy w domu. Poszliśmy na lody, do wielu sklepów, kupiłem Megan sukienkę bo jej się strasznie podobała, a nie miała pieniędzy bo zostawiła w domu, co mnie zdziwiło bo ona telefon i kasę że tak powiem zawsze nosi przy dupie. Byliśmy jeszcze w parku, w supermarkecie bo musiałem wejść po lizaka i w wielu innych miejscach. W domu czekała na nas miła rzecz która cieszyła oczy. Tak w ogóle nie na nas, tylko na Megan. Na stole stał tort, a pokój był ślicznie udekorowany. Nagle światło się zapaliło i bum !
- Niespodzianka !!! - krzyknęli wszyscy
*Megan*
- To wszystko dla mnie ? - zapytałam z niedowierzaniem
- No oczywiście - Powiedziała Rydel tuląc mnie - Dziś jest Twoje święto
- Oooo Dziękuje wam
Po chwili czułam już jak mój eyeliner rozpływał się po całej twarzy od moich mokrych łez.
- Meg dlaczego płaczesz ? -Spytał z troską Riker, wpatrzywszy w moje oczy.
- Bo nadal nie mogę uwierzyć że to się dzieje na prawdę...
Z moich oczu zaczął płynąć już strumyk.
- Ale co się dzieje naprawdę kochanie ?
- B..bbb...bbo
- Spokojnie - powiedział
- Masz - odparł Ryland
Przetarłam trochę oczy chusteczką którą podał mi RyRy i zaczęłam kontynuować.
- No Bbo... Gdybym wtedy nie wpadła na Rikera, w ogóle bym was nie znała.... Iii... teraz bym tu z wami nie stała, tylko zapewne siedziała w domu lub na plaży, jako zwykła dziewczyna.... Bez Was byłabym nikim... - Teraz zaczęło się już ze mnie lać
- Nie płacz... Proszę - Teraz byłam już w ramionach mego chłopaka i nie chciałam go nigdy puszczać.
- Riker.... - Nie dokończyłam bo przerwał mi pocałunkiem
- Tak, Megan... Zawsze będę przy Tobie ;*
Czułam jak serce zaczęło mi szybciej bić, a łzy po woli znów zaczynały kapać na bluzkę. I nagle wszyscy wróciliśmy na ziemie.
- Dziś świętujemy urodziny Meg ! Wszyscy zaśpiewajmy jej wspólnie sto lat ! - krzyknął Ry jako DJ.
Po chwili cała sala śpiewała mi Happy Birthday. Poczułam jak dzięki Lynch'om stałam się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Weszłam na scenę i zabrałam mikrofon Ryland'owi.
- A teraz chciałabym podziękować wam że jesteście tu w Moje Urodziny i świętujecie je razem ze mną. Lecz przede wszystkim muszę podziękować najbardziej Lynch'om, bo to oni zawsze przy mnie byli, wspierali mnie i stworzyli tą imprezę ! Dziękuje <3 !
Zeszłam zadowolona ze sceny, złapałam za rękę Rocky'ego i zaczęłam z nim tańczyć. Reszta też powoli się rozkręcała. Niektórzy pili poncz, inni jedli, a jeszcze inni byli tu na parkiecie. Ryland zaczął puszczać dobrą muzę (jak zawsze ^^) i po chwili cała sala się bujała. Ogółem na imprezie było mnóstwo ludzi, a wielu z nich nie znałam. Dlatego przystanęłam na chwilę i zaczęłam myśleć kto to ? i co oni tu robią ? Okazało się że myślałam głośno.
- No co ?! Zaprosiliśmy całe LA na Twoje urodziny ! - krzyknął uradowany Ross.
- Całe Los Angeles ? - Nie mogłam uwierzyć w to co on właśnie powiedział.
- No jak nie wierzysz to wyjdź na ulice - odparł
Po chwili stałam na dworze jak zamurowana. Przed domem Lynch'ów tańczyło setki ludzi. Na ulicach stały samochody, na których również tańczyli. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie zobaczyłam.
- Aleee... Jak Wy to zrobiliście ?!
- Aaaa... To już tajemnica - powiedział Rocky, który ni stąd ni z owąd właśnie stał obok mnie
- No dobra chodźmy się bawić! - wydarł się Ell, który też jakoś stał obok nas.
Za chwilę znowu byliśmy na parkiecie.
Około godziny 03:00 moja osiemnastka się skończyła. Wszyscy byli zmęczeni i chętnie rzuciliby się na łóżko, ale trzeba było jeszcze posprzątać. Stwierdziłam że to ja powinnam posprzątać bo oni mi zorganizowali te urodziny, to ja sprzątam. Zabrałam się do pracy. Trzeba było pozmywać naczynia, sprzątnąć sprzęt, poodkurzać itd. Jednym słowem roboty było mnóstwo. Wykończona prace skończyłam o 05:00 i od razu powędrowałam w stronę łóżka Rikera. Moje oczy były zamglone i tak naprawdę nie wiedziałam gdzie idę, ani po czym, ale jakoś udało mi się w końcu dojść. Wtuliłam się w mojego smacznie już śpiącego księcia i również zasnęłam.
*Ross*
Obudziłem się koło mojej słodkiej Vic. Nabrała mnie ochota na ten teges, dlatego zacząłem ją całować po szyi w dół. Czułem jak mój mały zaczynał się powoli podniecać. Lecz niestety przystanąłem na ramionach bo ta się obudziła.
- Ross.... Co TY robisz ?
- No wiesz chciałemmm...
I zacząłem ją dalej całować. Czułem jak mój członek wybuchał już od środka. Gdy dotarłem do brzucha mojej ślicznotki, Victoria lekko mnie odepchnęła.
- Ross nie dziś... Innym razem... - I obróciła się na drugi bok.
- :C
Czułem się zawiedziony i trochę taki nie swój. Wstałem więc i poszedłem do łazienki. Nalałem wody do wanny i postanowiłem że zrobię sobie taką kąpiel odprężającą, a zarazem taką w której muszę przemyśleć parę spraw. Zdjąłem z siebie ubrania i wszedłem do wanny. Pogrążyłem się w zamyśleniach lecz po chwili wyrwała mnie z nich Vic, która pukała do drzwi.
*Victoria*
- Ross przepraszam.... Nie chciałam żeby to tak wyszło... Gdybym mogła cofnęłabym czas i inaczej bym powiedziała.... Otworzysz ?
Po chwili przede mną otworzyły się drzwi, a w nich stał mój chłopak tylko w bokserkach. Postanowiłam że naprawię swój błąd. Powolnym i pewnym krokiem zaczęłam podchodzić do niego. Po chwili stałam już naprzeciwko , oddalona zaledwie 5 centymetrów. Musnęłam jego usta, a on to odwzajemnił. Zamknęłam drzwi od łazienki i powiedziałam...
- Ross tylko delikatnie, bo to jest mój pierwszy raz.
- Spokojnie kochanie będę ostrożny.
*Ross*
Nie wierzyłam w to co właśnie Tori powiedziała. Zgodziła się - pomyślałem z uśmiechem na twarzy. Zacząłem się do niej przybliżać i powoli włożyłem jej rękę pod bluzkę. Teraz dotykałem jej piersi i zacząłem je lekko macać. Victoria zaczęła lekko mruczeć z podniecenia. Zdjąłem jej bluzkę i stała teraz tylko w staniku i dolnej części ubrań. Postanowiłem więc że zdejmę jej to ustrojstwo lecz po chwili krzyknąłem:
- Cholera ! Jak to się odpina !!
- Nie krzycz - Victoria musnęła mnie uwodzicielsko w usta - pomogę Ci.
*Vic*
Stałam teraz już bez górnej partii stroju i pomyślałam że nadeszła moja kolej. Po woli zaczęłam ściągać bokserki mojemu wybrankowi i na świat wyszedł jego kolega. Złapałam go lekko swoją ręką i zaczęłam po nim jeździć. Czułam jak Ross zaraz umrze z rozkoszy i podniecenia. Zaczął nawet lekko pojękiwać i oblizywać wargi. Ross ściągnął mi majtki i słońce zaczęło oblewać moje nagie oblicze. Ross już miał we mnie wchodzić lecz ktoś zaczął pukać do drzwi.
- Ku**a ! W takim momencie ?! - krzyknął Ross
- Spokojnie - pocałowałam go
Zaczęliśmy się szybko ubierać i zaczęłam myć zęby że niby przez cały czas to robiłam. W drzwiach stanął Riker i powiedział żebyśmy zeszli na śniadanie. Po 5 minutach wszyscy siedzieli już na dole, przy stole. Po chwili również ukazał się Ell, który właśnie wrócił, bo musiał po coś iść do domu.
- Dzień Dobry wszystkim !
- Dobry, Dobry Ell - powiedział Rocky
Wszyscy popadli w śmiech i oczywiście Rocky nie wiedział o co chodzi.
*Riker*
- Co coś się stało ? - powiedział
- Stary masz wąsy od kakaa na pół kilometra
- Bardzo śmieszne - odparł.
- No już Rocky nie denerwuj się to był tylko sar.... - Nagle przerwał mi dzwonek do drzwi.
Ja otworzę !!! - Wydarł się Rocky - Yyyy... Stary to do Ciebie...
Gdy stanąłem w drzwiach totalnie mnie zamurowało... Ujrzałem tam....
-----------------------------------------------------
Hej kochani ! ;* Już na początku przepraszam za moją długą nie obecność, ale ogółem totalny brak czasu ! W czerwcu wycieczki, bal i trzeba było oceny poprawić, a ten tydzień również miałam zawalony bo jutro wyjeżdżam na kolonie do Włoch ;}
Jak przyjadę to na pewno napisze następny ;)
To teraz co do rozdziału...
Jak myślicie kogo zobaczył Riker w drzwiach ?
Odpowiedzi piszcie w komentarzach ;*
No to tam udanych wakacji <3
-Dusia-
Myślę że dodam go albo jutro, albo po koloniach ;*
OdpowiedzUsuń