Translate

wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 8

*Rydel*
Obudziłam się rano w obięciach mego wybawiciela. Nie wierzyłam że to wszystko co działo się wczoraj i dzieje się dziś było naprawdę. Zdjęłam lekko rękę Ella z moich pleców i powoli, ostrożnie zaczęłam wstawać z łóżka. Założyłam szlafrok i kapcie w króliczki i po cichu na palcach wyszłam z pokoju aby nie obudzić Ella. Gdy dotarłam do drzwi i się odwróciłam, odetchnęłam z ulgą. Mój książę jeszcze spał. Zeszłam więc na dół i udałam się do kuchni po coś do jedzenia. Zajrzałam do lodówki ale niestety nie było tam niczego co chciałabym w tym momencie zjeść. Wróciłam więc do pokoju. Już chciałam się skradać żeby nie obudzić Ella, lecz ten leżał już na kołdrze, a jego głowa wpatrywała się teraz w sufit. Gdy otwierałam drzwi lekko zaskrzypiały i w tej oto chwili momentalnie głowa Ellingtona przekręciła się w mą stronę.
- Hej - powiedziałam i usiadłam na łóżku
- A no hej - odpowiedział rozmarzony
- Dobrze się spało ? - spytałam z ciekawości bo jak dla mnie to wspaniale
- A Bardzo Dobrze :) A czemu się pytasz ?
- A tak po prostu - odparłam - Ell ja jadę po jedzenie do sklepu chcesz coś ?
- Chcę, ale poczekaj to pojadę z Tobą
- Ołkay
 Podeszłam do szafki i wyciągnęłam taki zestaw ubrań, bo pomyślałam że będzie najodpowiedniejszy i do sklepu i na cały dzień. Weszłam więc do łazienki i związałam włosy w taki kok, a następnie umyłam moje śliczne ząbki i wyszłam. Sięgnęłam po torbę, zabrałam klucze i wsiadłam do samochodu. Ratliff przyszedł po około 5 minutach. W drodze do sklepu każdy siedział cicho i jakby zajmował się własnymi sprawami lub jakby to lepiej nazwać obmyśleniami. Ja siedziałam i myślałam jak to będzie dalej. Co się wydarzy i co się dalej potoczy... Czy wydarzy się coś co zmieni moje życie... Z moich obmyśleń wyrwało mnie gwałtowne hamowanie samochodu.
- Już jesteśmy ! - krzyknął Ellington
- Czyś Ty zwariował !!? Przez to Twoje hamowanie prawie na zawał nie zeszłam.
- Przepraszam... Nie chciałem
- No już dobra - odpowiedziałam z uśmiechem - nic się nie stało.
Nagle Ell złożył ręce jakby się modlił i ukłonił się lekko z nimi przede mną.
- Dziękuję za wybaczenie łaskawa pani
- Hahahah - wybuchłam - Nie ma za co
Ludzie którzy przechodzili obok nas nie mogli zrozumieć o co nam chodzi i co robimy, a patrzyli się na nas jak na jakiś debili. Weszliśmy więc do sklepu żeby nie zrobić z siebie jeszcze gorszego pośmiewiska. Ja poszłam na dział z makaronami, a Ellington jak to każdy z Ratliff'ów i mych braci by zrobił - poleciał na dział z czekoladą. Po makaronach poszłam na warzywa i owoce. Wyciągnęłam reklamówkę i zaczęłam wkładać do niej pomidory, a do następnej ogórki. Gdy spakowałam jeszcze sałatę, mandarynki, jabłka i arbuza udałam się zobaczyć co robi mój przyjaciel. Moim oczom ukazał się Ellington, który szperał coś po szafkach z czekoladą. Musiałam go stamtąd odciągnąć bo w ręku już trzymał bardzo dużo słodyczy. Podeszliśmy do kasy bez słowa i powkładaliśmy na taśmę wszystkie nasze produkty które mieliśmy w koszyku. Zapłaciłam, a Ell wziął zakupy do samochodu. Postanowiliśmy że jeszcze się gdzieś przejedziemy. Pojechaliśmy do parku i poszliśmy na długaśny spacer. Była już to końcówka lata. Z drzew powoli spadały liście. Dzieci biegały po parku grając w berka lub zajmując się psem. Ja wraz z Ellem usiedliśmy na ławce i przyglądaliśmy się temu wszystkiemu. Później poszliśmy jeszcze na lody i kontynuowaliśmy spacer po parku. Niewiadomo skąd zrobiło się ciemno. Drogi teraz były oświetlone nie przez słońce lecz przez latarnie. Postanowiłam razem z Ellingtonem że wrócimy już do domu bo rodzice mogą się martwić, że wyjechaliśmy rano do spożywczaka, a wrócimy tak późno. Wsiedliśmy do samochodu, Ell odpalił silnik i zaczęła się poważna rozmowa.
- Rydel ? - Spytał - Czy Ty coś do mnie czujesz ?
Momentalnie mnie zamurowało i odpowiedziałam sucho.
- Oczywiście że nic ! Tylko przyjaźń - musiałam skłamać bo bałam się że jeżeli przypuśćmy on mnie kocha to nawet jakbyśmy chcieli być razem wytwórnia by nam n ie pozwoliła. Wtedy całe życie by mi się zawaliło więc wolałam żyć w ciągłym kłamstwie.
*Ell*
Jak Rydel wypowiedziała słowa ,, Oczywiście że nic ! ,, od razu poczułem jak łamie się coś we mnie w środku. Poczułem okropny ból w sercu i myślałem że nie wytrzymam w tym samochodzie i zaraz coś ze smutku i rozpaczy rozpi***ole. Głowa jednak podpowiedziała mi że może są jeszcze jakiekolwiek choćby minimalne szanse. Postanowiłem że w tej sprawie po prostu zamknę się i nie będę się odzywał do końca drogi. Jak już dojechaliśmy sięgnąłem do bagażnika po zakupy i zaniosłem je do kuchni. Nadal czułem jak serce mi się rozwala, a wszystkie marzenia i plany na przyszłość walą się jedno po kolei. Wyjrzałem przez okno i ujrzałem deszcz. Założyłem więc kaptur i udałem się do wyjścia. Gdy wychodziłem od Lynch'ów zatrzymała mnie Delly.
- Gdzie idziesz ? - spytała
- Wracam do domu - odpowiedziałem poważnie i tak jak wcześniej Rydel sucho.
Stanąłem przy ulicy, rozejrzałem się na wszystkie strony. Było wolne więc ruszyłem przed siebie na chodnik który był po drugiej stronie.Nagle usłyszałem krzyk za moimi plecami.
-Nie Ell ! Poczekaj...
 Odwróciłem się i zobaczyłem Rydel biegnącą w moją stronę. Usłyszałem jakiś hałas i odwróciłem głowę w drugą stronę. Niestety tak jak myślałem ujrzałem tam samochód. 
- Nie Delly !!! Uciekaj !!! - zacząłem krzyczeć. Ona odwróciła się i zobaczyła że nadjeżdża samochód. Krzyczałem uciekaj, lecz to nie pomagało bo ona zamarła ze strachu na środku ulicy. Rzuciłem więc wszystko i pognałem w jej stronę ile sił w nogach. Ocknąłem się na ulicy. Karetka była już na miejscu. Miałem zamglone oczy, lecz gdy tylko się tak jakby przebudziłem wstałem, podszedłem do Rossa i zacząłem się drzeć: Gdzie jest Rydel !!!. 
Nagle zawołał mnie lekarz.
- Czy pan jest Ellington Ratliff ?
- Tak to ja - odpowiedziałem, a serce ze strachu biło mi 2 razy szybciej niż zwykle.
- Dzięki Panu pani Rydel Lynch Przeżyła.
W tym momencie poczułem jakby tonowy kamień spadł mi z serca. Zdążyłem.To słowo tkwiło mi w głowie.
- A coś jej się stało ?
- Nie spokojnie. Jest tylko trochę poobijana, ale to przez upadek na ziemie.
- A to dziękuje za informacje - odpowiedziałem z ulgą.
Po chwili karetka odjechała, a z ciemnych ulic wyszła Rydel. Wiatr podwiewał lekko jej włosy, a krople deszczu moczyły jej różowy lekko zakrwawiony podkoszulek. Po jej policzkach kapały lekko łzy i nawet przy takim wyglądzie Delly zawsze była śliczna. Podszedłem do niej bliżej i poczułem zapach jej cudownych perfum, które były rozprzestrzenione na jej całym ciele. Staliśmy teraz dokładnie naprzeciw siebie patrząc sobie w oczy, lecz długo to nie nastąpiło bo Rydel natychmiast wtuliła się we mnie. Poczułem jej ciało, głowę, włosy, które teraz są blisko przy mnie. Jeszcze nigdy nie było mi tak wspaniale jak teraz.
- Jjj-a Prze-ppr-Przepraszam - wydukała
- Ale za co ? - spytałem z troską
- Bo jjjj-ja... kła-kłamałam - powiedziała już trochę uspokojonym głosem.
- Z czym kłamałaś ?
*Rydel*
Nie mogła dotrzeć do mnie ta wiadomość że jeszcze parę sekund i gdyby nie Ell teraz leżałabym umarła lub w ciężkim stanie. Dzięki niemu jeszcze żyje. Postanowiłam więc że przestanę już kłamać i powiem mu to.
- Bbbb- bo ja.... Ja Cię kocham - poczułam ulgę gdy to powiedziałam, lecz bałam się jego reakcji.
*Ell*
- Na prawdę ? - nie mogłem uwierzyć w to co ona mówi i poczułem że moje marzenia zaczynają powracać do żywych
- Tak... Ja już od dawna Cię kochałam tylko że bałam się to powiedzieć, bo bałam się że coś pójdzie nie tak iiii... bałam się Twej reakcji...
- Ale Rydel... Nie było po co się bać...
-Jak to nie było po co ? - spytała z lekkim niedowierzaniem
-Nie było po co bo ja też Cię kocham... - odparłem i natychmiastowo objąłem Rydel w pasie. Ona lekko się do mnie przysunęła i patrzyliśmy sobie w oczy. Pogłaskałem ją lekko po policzku i musnąłem jej usta. Rydel lekko się zarumieniła ale odpowiedziała pocałunkiem.
-Rydel ja już tak nie mogę....
-O co chodzi Ell ? - spytała
- Czy zostaniesz moją dziewczyną ? - uklęknąłem
- Oczywiście że zostanę - odpowiedziała, a następnie przybliżyła się do mnie jeszcze bardziej. Ja zaś z podekscytowania, ulgi i oczywiście miłości podniosłem ją, zakręciłem wokół własnej osi, po czym wpiłem się w jej usta. Staliśmy tak w deszczu całując się namiętnie, nie zważając na innych ludzi. Wiemy jedno, było nam w tym momencie dobrze. Gdy już oderwaliśmy się od siebie, usłyszeliśmy brawa. Zaczęliśmy się rozglądać i zobaczyliśmy że wszyscy sąsiedzi stoją teraz w oknie bądź na balkonie i patrzą się na nas. Większość kobiet miało łzy w oczach jakby oglądały jakiś romantyczny film jak np. ,,Titanic,, , zaś mężczyźni z dumą patrzyli się na nas, a dzieci siedziały i oglądały nas ze skupieniem. Trochę się zawstydziliśmy i puściliśmy buraka, ale po dosłownie 10 sekundach wpadliśmy w głęboki śmiech.
*Victoria*
Patrzyłam teraz przez okno na Rydel i Ellingtona. Gdy Ell uklęknął zawołałam wszystkich z takim krzykiem jakby coś się paliło i wszyscy wyszliśmy na balkon. Nie ukrywam że poleciała mi łezka, a nawet dziesięć... Po chwili poczułam od tyłu objęcia Ross' a.
- Kochanie nie płacz - pocałował mnie w policzek i wytarł ręką moje łzy
- Jak mam nie płakać w tak pięknych momentach ? - spytałam i popłakałam się trochę mocniej
- Chodź - Wziął mnie na ręce i zaniósł do mego pokoju - Rydel i Ellington są szczęśliwi i naprawdę pięknie to wyglądało ale nie ma nad czym płakać - odparł troskliwie
- No dobrze... Ale wiesz że ja jestem szybko rozczulająca się - zaczęłam się lekko śmiać.
Wszyscy wrócili już do domu. Nawet ludzie, którzy oglądali całą tą akcje. Zeszłam na chwile na dół podeszłam do Ella i powiedziałam mu na ucho ,,Szczęścia,, on się tylko uśmiechnął i poszedł za Rydel. Gdy wróciłam na górę, usiadłam na łóżku koło Rossa i wtuliłam się w jego piękny kaloryferek. Włączyliśmy sobie film na komputerze. Naszła mnie ochota na ,,Trzy metry nad niebem,,. Ross gdy tylko to usłyszał zaczął się cieszyć jak małe dziecko. Nie wiedziałam że taki chłopak jak Ross czyli twardy, umięśniony i silny ogląda filmy pod gatunkiem ,,romantyczne,,. Powiem szczerze że to mnie trochę zadziwiło ale i zachwyciło. Po chwili usłyszałam duży szum wiatru. Trochę się przestraszyłam i ścisnęłam mocniej Rossa. Po minucie poczułam jakieś nagłe klepanie na ramieniu.Odwróciłam się, spojrzałam na mojego księcia i ujrzałam że jest on strasznie czerwony. Domyśliłam się o co chodzi a więc szybko go puściłam. on od razu zaczął szybko wdychać i wydychać zimne chłodne powietrze, które na szczęście dotarło do jego płuc, bo gdybym trzymała go tak jeszcze 2 minuty by się zadusił.
*Ross*
- Ależ Vic... Ja wiem że się boisz ale nie musisz mnie aż tak ściskać ! - zaśmiałem się pod nosem lecz ona tego nie usłyszała
- Przepraszam... - odpowiedziała winnie i opuściła lekko głowę.
Podniosłem jej podbródek, pocałowałem ją w jej śliczniusi nosek i odpowiedziałem.
- Spokojnie... Nic się nie stało.
- To dobrze... A teraz przepraszam Cię Ross ale muszę się przebrać...
- No a nie mogę zostać ?! Proooooosze - I BUM!!! Zrobił minę tego swojego zbitego pieska, a niestety w jego przypadku takie miny na Victorie działają...
Wyszczerzyłem więc w podziękowaniu swoje białe ząbki i czekałem aż Victoria zdejmie pierwszą partię ubrania. Po chwili Victoria była w samej bieliźnie. Teraz ujrzałem jej najprawdziwsze piękno. Zawsze była śliczna, ale dziś stała się jeszcze śliczniejsza. Jaj chudy brzuch idealnie dopasowywał się do luźnej piżamy, a nogi eksponowały się teraz pod sukienką (Ta fioletowa - od aut.).
- Czy mówiłem Ci już że jesteś najpiękniejszą dziewczyną na całym świecie ?
- Mówiłeś, ale możesz to powtórzyć - zaśmiała się
- To ten... Jesteś najpiękniejszą dziewczyną na świecie - powiedziałem z dumą
- Ach Dziękuję - I jeszcze teraz ten piękny szczery uśmiech. Poczułem się jak w siódmym niebie.
Położyliśmy się razem na łóżku u Victorii, ponieważ niestety ale ma ona wygodniejsze łózko niż ja. Vic przytuliła się do mnie, a ja objąłem ją w pasie i  pocałowałem w czoło. Po 5 minutach oboje odfrunęliśmy do Krainy Morfeusza.
-------------------------------------------------------
I jak wam się podoba rozdzialik ? Szkoda tylko że trochę mało komentarzy ma ten blog ;/
 Ale jak obiecałam, tak napisałam.;]
 I pytanie: O kim chcecie żeby było w rozdziale 9 ??
Życzę miłego czytania ;*
-Dusia-

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 7


*Ell*
Obudziłem się o 09:00 i nie wiedziałem sam co mam ze sobą zrobić. Myślałem co będzie pomiędzy mną, a Rydel lecz z mych obmyśleń wyrwała mnie po chwili mama:
-Elluś !!! Wynieś pranie kotku !!!
- Już idę mamo !!! - krzyknąłem głosem od niechcenia.
Zwlekłem się z łóżka i poszedłem wywiesić to cholerne pranie. Gdy już skończyłem, wróciłem do domu i przygotowałem sobie śniadanie. Postanowiłem że zjem omlety. Po chwili jajko wylądowało na mej głowie i uświadomiłem sobie że nie jest to aż takie łatwe, a Ellington Ratliff jest straszną niezdarą. Zawołałem więc mamę i poprosiłem aby ona mi je zrobiła. Gdy to usłyszała złapała się za głowę i stwierdziła:
- Nauczyłbyś się czegoś -,-
- Ale mamo ja umiem dużo rzeczy - powiedziałem dumny 
- A przede wszystkim grać na perkusji !!! - krzyknęła Rydel, która właśnie wpadła do mojego domu.
- No dziękuję za wsparcie - odparłem
- Ale on omletu zrobić nie umie !!! - krzyknęła mama bo nie miała już w zanadrzu innej riposty.
- Na serio Ell ? - Rydel powiedziała to dosłownie z takim wyrazem twarzy. 
- No co ?! - spytał roześmiany Ell
- A nic już - zaczęła się śmiać
- Może byś tak wziął tą swoją dziewczynę do siebie ? - spytała z irytacją mama
- Mamo ! Ona nie jest moją dziewczyną !
- A to Przepraszam...
-Ale niedługo chyba nią będzie - zamamrotałem
- Co tam mówisz synuś ?
- A niccc... To my już pójdziemy na górę 
Złapałem Rydel za rękę i pociągnąłem ją za sobą do swojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i zrobiliśmy burzę mózgów żeby obmyślić co to będziemy dziś robić. W końcu nad moją głową zapaliła się żaróweczka i super pomysł wpadł mi do głowy.
- A może by tak baseno-pidżama-party ?
- Że co ?? - spytałam i zaczęłam się śmiać
- No to jest taka impreza w której będziemy się kąpać w basenie a później będziemy w pidżamach
-Ale Ell... Ja wiem co to jest -parsknęłam śmiechem
- Ehhh...
- To może chodźmy powiemy to chłopakom ? - zaproponowała
- Możemy iść 
*Ross* 
Rano obudziło mnie moje kochanie całując mnie namiętnie. Byłem taki uradowany i przeszły mnie ekstremalne dreszcze. Zszedłem więc na dół i pomyślałem że zrobię mojemu koteczkowi śniadanie. Gdy spojrzałem na zegarek była już 11:00 i ku moim zdziwieniu właśnie w drzwiach stanęli Ell i moja kochana siostrzyczka. Byli dosyć zdyszani i nagle coś mi przyszło do głowy , uśmiechnąłem się szyderczo i wróciłem na ziemie.
- Co Wy ? Ten tego ? - spytałem
- Ross ty głupku !!! Oczywiście że nie ! - odkrzyknęli razem
- No dobra dobra... To o co chodzi ?
- Mamy pomysł ! - znów krzyknęli tym razem z radością razem
- Ale wy jesteście zgrani - przez chwile popadłem w myśli ale po 10 sekundach się ocknąłem - To jaki jest ten pomysł ?
- Zrobimy baseno-pidżama-party - odpowiedział dumnie Ell
- Że co ??
- No widzisz... Ja też z początku nie wiedziałam co to jest ale mogę Ci wytłumaczyć - powiedziała Ryd
- Ale siostra... Ja wiem co to jest - zaśmiałem się
- Taa... Ci Lynch'owie...- odparł Ellington
- Dobra to przejdźmy do rzeczy. Chcesz tą imprezę czy nie ? - Spytała Rydel
- No oczywiście że chcę ! - krzyknąłem z piskiem
Po chwili już cała rodzina była na dole oprócz rodziców którzy pojechali na weekend do cioci Katy.
- Co jest ? O co chodzi ? 
- Chcielibyśmy zrobić imprezę... Jesteście chętni ?
- No a jak ! My zawsze - wszyscy odpowiedzieli szczęśliwie
- To tak... - Powiedziała Rydel - Riker z Rockym i Ellem jadą po jedzenie, Ja zajmuje się dekoracjami wraz z Megan i Victorią, a Ross i Ryland ściągają muzykę. Może być ?
-Oczywiście !!!
Po chwili nikogo już nie było w na korytarzu. Każdy zajął się swoim obowiązkiem zadanym przez siostrę. Ja zaś wróciłem na górę razem ze swoją księżniczką na rękach.
*Vic*
- To co kochanie ? 
- No co co ? Idź pomagać Rylandowi ściągać muzykę, a ja się muszę ubrać
- A nie mogę zostać i popatrzyć się na Twoje piękne ciało ? 
- Ross ! Ty zboczeńcu ! - krzyknęłam ze śmiechem i wypchnęłam go z pokoju. Sięgnęłam z szafy to i poszłam się przebrać. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół i zabrałam się do roboty. Postanowiłyśmy z dziewczynami że zaprosimy jeszcze parę naszych znajomych. Wszystko skończyłyśmy około godziny 14:00, a impreza była na 18:00. Z tego że zostało nam jeszcze trochę czasu, pojechałyśmy do galerii aby wybrać sobie strój na dziś. Weszłyśmy do Sinsaya i Rydel znalazła tam idealny strój dla siebie a wyglądał on tak. Był on naprawdę śliczny. Po sinsay'u weszłyśmy do H&M ale tam nic nie znalazłyśmy. Następnie poszłyśmy do Reserved i tam Megan znalazła sukienkę dla siebie. Po około 2 godzinach przeszłyśmy praktycznie cały sklep i nic nie znalazłam dla siebie. Został tylko ostatni sklep - New Yorker, a była w nim taka sukienka o jakiej marzyłam. Była już ostatnia więc złapałam ją w rękę i poszłam do przymierzalni okazało się że była na mnie idealna. Poszłam z nią do kasy, zapłaciłam i wyszłam dumnie ze sklepu że ją kupiłam. Jak wróciłyśmy już do domu, każda zaczęła chwalić się swoją sukienką. Gdy zobaczyły moją szczęka opadła im momentalnie.
- Jezu Vic *u* Nie dziwię się że chciałaś przeszukać całą galerię dla tej sukienki - powiedziała Megan
- A no widzisz... Dla wymarzonej sukienki zrobi się wszystko - odparłam
Nim się obejrzałyśmy była 17:30. Jedzenie było już rozłożone na stole, a laptop z muzyką i sprzęt Rylanda również były przygotowane. Postanowiłyśmy że się ubierzemy. Poszłam więc na górę i postanowiłam że wezmę szybki prysznic i dopiero wtedy się ubiorę. Po 15 minutach byłam gotowa. Spięłam tylko włosy na bok i pomalowałam lekko rzęsy i zeszłam na dół. Gdy szłam tak po schodach ujrzał mnie Ross. Jego twarz wyglądała wtedy tak jak śliniący się pies do kości. To uczucie było zniewalające.
- Misiu jak Ty ślicznie wyglądasz - powiedział Ross i wziął mnie na ręce, a następnie odłożył z powrotem  na podłogę i dał mi długiego buziaka.
- A no dziękuję - oddałam mu buziakiem w polik
Była już godzina 18:00 i wszyscy goście przyszli. Myśleliśmy że w naszym domu będzie z 20 osób, lecz po tym co wszyscy zobaczyliśmy okazało się że zebrało tu się całe miasto. Zdziwieni nie wiedzieliśmy skąd tu tyle ludzi no ale dobra. impreza zaczęła się rozkręcać dopiero około godziny 20:00 gdy okazało się że chłopaki kupili alkohol. Wyłożyli go na stół i zaczęli każdemu nalewać. Postanowiliśmy wtedy że przed alkoholem jeszcze trochę pokąpiemy się w basenie
*Rydel*
Około 21:30 każdy powoli wychodził z basenu bo robiło się ciemno i chcieli jeszcze potańczyć. Okryłam się ręcznikiem, wyszłam z wody i stanęłam opierając się o ścianę. Postanowiłam że choć na chwilę trochę odpocznę od tego szaleństwa w wodzie. Gdy nadeszła 22:00 wszyscy byli już tak za przeproszeniem ,,najebani,, że nawet powoli ja nie wiedziałam co robię. Usiadłam sobie na leżaku i patrzyłam co tam wszyscy robią. Patrzyłam również na Ell'a, który nooo... podoba mi się od dawna. Uświadomiłam sobie że wygląda on tak słodko nawet kiedy jest pijany, z czego on tak bardzo narąbany nie był jak reszta ludzi. Wszyscy zaczęli tańczyć a ja poszłam do pokoju i postanowiłam że się wreszcie ubiorę w normalne ubrania. Jednak gdy weszłam do pokoju zobaczyłam że ktoś idzie za mną. Był to jakiś koleś, który był oczywiście pijany. Postanowiłam że będę go unikać, lecz niestety to nie działało. On zaczął się do mnie przyklejać.
- Co tam piękna - zapytał
Nic nie odpowiedziałam, lecz on po chwili przybliżył się do mnie i zaczął mnie macać.
Z każdym jego dotykiem oddalałam się coraz bardziej. Niestety po chwili natrafiłam na ścianę.
- Masz piękne ciało a ja to wykorzystam - powiedział głaszcząc mnie po twarzy
- Aaaa !!! Pomocy !!! - zaczęłam krzyczeć ze strachu
*Ell*
Nagle usłyszałem czyjś głos. Tak to był głos Rydel ! Zerwałem się na nogi i jak najszybciej pobiegłem na górę.
*Rydel*
- Niestety nie ma już odwrotu kochanie
Już chciał odpinać mi górną część stroju lecz do pokoju wpadł Ellington.
- Zostaw ją Ty gówniarzu !!! - Po czym uderzył go pięścią w twarz z całej siły.
- Nic Ci nie jest ? - spytał przejęty
- Jezu Ell jak dobrze że jesteś - zapłakana rzuciłam mu się na szyję
*Ell*
Przytuliłem ją i poczułem że cała się ona trzęsie ze strachu.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę że nic Ci się nie stało.
- Przybiegłeś w dobrą porę... Gdyby nie Ty to nie wiadomo co by się stało...
- Spokojnie... Nic Ci nie jest i zapomnij o tamtym co się wydarzyło - odpowiedziałem, a następnie zdjąłem z siebie moją bluzę - A teraz załóż to bo cała się trzęsiesz
-Dziękuję
- Nie masz za co
- A właśnie że mam. Po prostu... Za to że jesteś, pomagasz mi i mnie wspierasz. A na dodatek jesteś jeszcze moim bohaterem.
Na mej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- Ja też Ci dziękuję 
-Za co ?
-Gdyby nie Ty byłbym innym człowiekiem
- Nie ma za co - odpowiedziała z uśmiechem
Zapanowała chwila ciszy lecz po chwili się odezwałem.
- Zostań tu i najlepiej idź spać. Wyśpisz się i zapomnisz o wszystkim co się wydarzyło, a ja pójdę pomóc chłopakom w sprzątaniu.
- Dobrzę... Ale Ell ?
- Tak ?
- Wrócisz ? - spytała
- Wrócę - odpowiedziałem z uśmiechem - W takim razie na chwile obecną Dobranoc. Kolorowych Snów
- Dobranoc Ell
Wziąłem tego frajera za bluzkę i zszedłem na dół. Zobaczyłem że biba się jeszcze nie skończyła, lecz po chwili Ross krzyknął ,, Koniec Imprezy !!!,, i wszyscy się rozeszli.Położyłem go na leżaku i pomogłem im sprzątać
- A to kto to ? - spytał Riker
- A taki jeden Frajer... Nie przejmuj się nim i zostaw go
- Spoko
Gdy już wszystko sprzątnęliśmy, każdy poszedł się umyć, a następnie poszedł do swych pokoi. Ja również poszedłem się umyć i ubrałem się w same spodenki. Gdy znalazłem się na górze okazało się że Victoria spała z Rossem, Megan poszła na chwile do Rikera lecz zasnęła tam na jego ramieniu i w końcu spała u niego, chłopaki poszli do siebie. Ja natomiast poszedłem do mojej Delly. Wszedłem po cichu do środka i zobaczyłem że Rydel jeszcze nie śpi. Leżała na pościeli w mojej bluzie i spodenkach od pidżamy. Usiadłem więc koło niej na łóżku i spytałem
- Co jest ?
- A po prostu zasnąć nie mogę... I nie mogę o tamtym zapomnieć...
- Połóż się na łóżku pod kołdrą, a jak chcesz to mogę się położyć obok Ciebie...
- Bardzo chętnie :) Kładź się - odsunęła się i poklepała ręką miejsce na którym miałem się położyć. Położyłem się i zacząłem rozmawiać z Rydel jak to zwykle o wszystkim i o niczym. Po chwili ujrzałem śpiącą Rydel z głową na mej klatce piersiowej. Wyglądała tak słodko. Ubrana w moją bluzę, z rozmazanym makijażem i rozpuszczonymi włosami była teraz do mnie przytulona. Nie chciało mi się wstawać z łózka bo po 1 było mi za wygodnie i za dobrze, a po 2 nie chciałem obudzić Rydel. Postanowiłem więc że zasnę dziś u niej. Z uśmiecham na twarzy po 5 minutach zasnąłem.
-------------------------------------------------------------------------
A oto rozdział 7 ;) Napisałam tak dużo po 1 żeby wynagrodzić Oli, a po 2 bo dostałam strasznej weny xD Mam nadzieje że rozdział się spodoba ;] (Mile widziane komentarze :)) 
I Pytanko: Jak myślicie co się wydarzy w rozdziale 8 ?
 Co zajdzie pomiędzy Ellem a Rydel ? 
I jak potoczą się dalsze losy Rikera i Megan ?
-Dusia-


 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Notatka ! ;D

To tak Ola bardzo Cię przepraszam że nie napisałam tego rozdziału, ale po prostu totalny brak czasu :/... Rozdział 7 mam nadzieję pojawi się jutro bądź jeszcze w tym tygodniu :) I bardzo, ale to bardzo wszystkich Przepraszam ;* A teraz Życzę Kolorowych Snów ;} Dobranoc <3
-Dusia-

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 6 ~ Piknik i nie tylko

*Ross*
Gdy obudziłem się rano, słońce wyglądało już z mojego okna. Czułem się taki wyspany i myślałem że jest już jakaś 10:00. Ja patrze na zegarek a tam 08:30 -,-. No ale cóż, nie będę przecież tracić mego cennego czasu bo później trzeba jeszcze trochę pograć na konsoli. Zszedłem więc na dół i postanowiłem że zrobię memu Skarbowi śniadanie. Wyciągnąłem z lodówki jajka i zabrałem się za przygotowanie naleśników. Po około 10 minutach posiłek był już prawie gotowy, a brakowało mu już tylko kwiatków. Postanowiłem że skoczę na chwile do kwiaciarni aby kupić choć jedną różę. Gdy wróciłem położyłem ją na tacy obok naleśników i zaniosłem to wszystko na górę. Wszedłem do pokoju, a Vic jeszcze spała. Pomyślałem że można ją obudzić. W głowie chodziły mi myśli drastyczne takie jak oblanie wodą czy wrzucenie ją do basenu, ale pomyślałem że to może mi się jeszcze kiedyś przydać więc użyje normalnej formy budzenia. Usiadłem koło niej na łóżku i dałem jej maleńkiego całusa w policzek, po czym ujrzałem jak na jej twarzy powoli ukazywał się uśmiech. Po chwili Victoria otworzyła swoje oczy i odwzajemniła mój pocałunek. Powiem szczerze że takiego zwrotu akcji się nie spodziewałem, no ale cóż znam Vic już od miesiąca i wiem że potrafi być przebiegła.
*Victoria*
Obudzić się obok Rossa było pięknym uczuciem. Nawet nie wiem kiedy pojawił się u mnie uśmiech. A gdy zobaczyłam że przygotował śniadanie nie dość że byłam zadowolona z mego chłopaka, to zrobiłam się głodna jak wilk. A można by nawet powiedzieć że jak Rocky bo to on jest takim głodomorem i co 2 godziny je coś innego, ale już mniejsza o to. Usiadłam na łóżku i oparłam się o ściane, następnie zaczęłam wszystko jeść. Po 2 minutach na mym talerzu nie było już nic. Ross ze zdziwienia patrzył na mnie takimi oczami jakby ujrzał przed sobą jakiegoś zabójcę, a zarazem jakby chciał powiedzieć ,,Na serio ?? o.O,, . Mniej więcej wyglądało to tak:
Co chwile szczęka opadała mu coraz niżej z wrażenia. Oczywiście żeby Ross się znowu ocknął musiałam zamknąć mu tą jego mordkę pocałunkiem.
- A właśnie Vic miałem się Ciebie coś spytać... - odparł Ross
- Słucham baby ^^
- Na serio ? Baby ? 
- Też Cię kocham - szeroko się uśmiechnęłam
- Ohh... Na Ciebie nie da się obrazić - powiedział, a następnie mnie przytulił. - To wróćmy do pytania... Vic poszłabyś ze mną dziś do kina ?
- Spoko loko foko
- Foko ? Ty jak już coś wymyślisz - zaśmiał się, objął mnie w pasie i zaniósł do samochodu. Po 10 minutach byliśmy już na miejscu.
*W domu u Lynch'ów*
- Moja konsola !!!! - darł się Rocky na cały dom
- A nie bo moja !!! -krzyknął Riker po czym wystawił  język. W tym momencie to był koniec dla Rikera. Rocky zaczął go ganiać po całym domu i po podwórku. Z domu dało się tylko słyszeć jakby dziewczęce piski  Rikera. W końcu zapadła chwilowa cisza, a następnie dało się słyszeć wielki śmiech i chlapanie wodą. okazało się że Rocky jednak go dogonił i wepchnął do wody, a ten że jest taki sprytny, pociągnął go za sobą. 
*Rydel* 
Nagle z drzwi udało się usłyszeć dzwonek. Otworzyłam je, a tam stała Megan, więc powitałam ją i zaprosiłam do środka. Gdy tylko Riker ją ujrzał wyleciał z wody jak postrzelony, pobiegł się przebrać i zszedł do niej na dół. Postanowiłam więc że pójdę na górę i nie będę im przeszkadzać. Usiadłam u siebie na łóżku i nie wiedziałam co by tu zrobić ponieważ strasznie mi się nudziło. Na szczęście właśnie w tym momencie w mym pokoju ukazał się Ell.
- Hej Delly 
- No hej Ell ;) Jak dobrze że przyszedłeś. Już myślałam że z nudów tu umrę.
- A no widzisz.... Ma się to wyczucie czasu.
 Momentalnie uruchomił swoje brewki, jak i momentalnie zaczęliśmy się oboje śmiać.
- Ell... Masz jakieś pomysły ? Bo ja nie wiem co robić - palnęłam
- Myślę że moglibyśmy pójść do parku. Co Ty na to ?
- A ja na to jak na lato xD
Zeszliśmy więc na dół. Ell zaczął przygotowywać coś do jedzenia (Drugi największy łakomczuch od razu po Rockym), a ja poszłam na chwilę do Rikera. Stanęłam w drzwiach i chwilowo mnie zamurowało, ale na szczęście po 5 sekundach ocknęłam się. Ujrzałam jak Riker dawał buziaka Megan. Choć nie chciałam im przeszkadzać to chrząknęłam, żeby im coś przekazać.
- Yyyy.... O co chodzi ? - spytał czerwony ze wstydu Riker
- Ja i Ell postanowiliśmy że pójdziemy do parku, także jak coś to nie szukajcie nas.
- Spoko - krzyknęli chórem.
Udałam się więc teraz aby ubrać kurtkę i wsiadłam do samochodu. Moim zdziwieniem Ell już tam był choć wcale go nie widziałam, ani nie słyszałam żeby wychodził.
- To co ? Jedziemy ? -spytał
- Jedziemy ! - krzyknęłam radośnie
Ruszyliśmy z piskiem opon i po 5 minutach byliśmy w parku. Tam wraz z Ellingtonem rozłożyliśmy koc i mieliśmy piknik, rzucaliśmy się cipsami i razem gadaliśmy. Po około 2 - 3 godzinach musieliśmy wracać bo robiło się ciemno. Smutna że ten dzień już się kończy wsiadłam do samochodu i oparłam głowę o szybę.
- Coś się stało ? - Spytał Ellington
- Nie  nic... Tylko trochę jestem smutna że ten dzień już się kończy...
- Aha... Jak chcesz to możemy jeszcze choć na chwilę podjechać np. do wesołego miasteczka. Chętna ?
- No oczywiście ! Tylko może podjedźmy jeszcze po Rockiego, Rikera i Megan bo później będą się bulwersowali że ich nie wzięliśmy.
- No spoko.
Podjechaliśmy do domu i akurat się złożyło że Ross z Vic już zdążyli wrócić i zabraliśmy ich także. Całą rodziną + Megan, Vic i Ell pojechaliśmy do wesołego miasteczka. Gdy tylko Ross zobaczył koło młyńskie i rollercoaster, zaczął piszczeć i drzeć się, a to wszystko z radości. Jak tylko wysiedliśmy każdy się gdzieś rozszedł. Ross z Vic poszli na rollercoaster, Riker z Mag na Łabędzie, a Rocky z Rylandem poszli losować miśki. Zostałam sama z Ellem i postanowiliśmy że pójdziemy na młyńskie koło. Oczywiście znacie wszyscy Rydel, a ona ma niestety lęk wysokości.
*Ell*
Gdy staliśmy w kolejce na koło poczułem taką adrenalinę we krwi że nie mogłem się powstrzymać z radości. Podniosłem Rydel i zakręciłem ją wokół własnej osi.
- Ell ? Co to było ? - spytała z uśmiecham
- A niiic... Taki tam mój wyraz radości 
-Aha xD
W końcu oczekiwanie wsiedliśmy na nie i ruszyliśmy. Popatrzyłem na Rydel i wyczułem z jej twarzy strach.
- Masz lęk wysokości tak ? - spytałem
- Tak a skąd wiesz ?
- Zauważyłem i wyczułem to z twego wyrazu twarzy - czułem się taki dumny jak to mówiłem
- No niestety... Mam ten lęk...
- Nie bój się - powiedziałem do niej - Jesteś obok i nawet gdybyś spadała to bym Cię złapał. A gdybyś niestety już spadła to skoczyłbym za tobą.
- To słodkie Ell *u*
[Przytuliliśmy się tak po przyjacielsku]
- Ellington ?
- Tak ?
- Objąłbyś mnie tak po przyjacielsku, bo jednak jeszcze troszkę się boje..
- Oczywiście ;}
Byłem uradowany, dlatego że od dawna jestem zakochany w Rydel ale jakoś nie mam odwagi jej tego powiedzieć. Gdy ją przytuliłem poczułem przechodzące mnie dreszcze po całym ciele i ciepło jej ciała. Dziś stwierdzam z pewnością że Rydel jest najpiękniejszą, najsłodszą, najfajniejszą i najzabawniejszą dziewczyną na świecie. W tym momencie karuzela się zatrzymała. Zeszliśmy z niej i poszliśmy po watę cukrową. Jak szliśmy ukradkiem przełożyłem swoją rękę na ramiona Rydel i teraz szedłem przytulając ją. W wesołym miasteczku siedzieliśmy wszyscy około 3 godziny. Wróciliśmy do domu wszyscy zmęczeni i padnięci. Ja postanowiłem że jeszcze na chwilę zostanę u Lynch'ów. Gdy skończyłem moją cudowną rozmowę z Rockym o jutrzejszym obiedzie (Nie miałam co wymyślić xD od aut.)
poszedłem jeszcze na chwilę do Rydel. Ona jeszcze nie spała, więc usiadłem na chwilę koło niej na łóżku.
- Jak się czujesz ? - zapytałem
- A świetnie - odpowiedziała - I stwierdzam że to był najlepszy dzień w moim życiu. Dziękuje ;*
- Nie ma za co Ryd. To tylko drobiazg ;)
- Hahah. To ja chcę zobaczyć co to nie drobiazg ;D
- Kiedyś zobaczysz - odparłem z uśmiechem - A teraz idź już spać żebyś jutro była wyspana
- Dobranoc Ell 
- Dobranoc i Kolorowych Snów
Przytuliliśmy się, a następnie wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do swojego domu. Umyłem się i rzuciłem się na łóżko. Włączyłem sobie telewizor i zacząłem się zastanawiać jak to będzie dalej... Co się wydarzy itd. Oglądałem go z 2 godziny a mimo to i tak nie mogłem zasnąć. Myślałem i myślałem aż w końcu ze zmęczenia zasnąłem.
------------------------------------------------------------------------------
Myślę że jutro ukaże się następny rozdział ;D I Przepraszam Ola że tak późno dodałam ten ;* Jak myślicie co będzie między Rikerem i Megan ? I co wymyśli Ell ?