Translate

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 3

*Victoria*
Obudziły mnie promienie słońca wdzierające się do mojego okna. Byłam podekscytowana co stanie się dzisiejszego dnia. Wstałam z łóżka, wybrałam taki zestaw i udałam się do łazienki.

Włosy zaś związałam w koka. Po 15 minutach wyszłam z łazienki i zeszłam na dół na śniadanie. Z kuchni dochodziły piękne zapachy kanapek. Naszykowałam talerze i usiadłam do stołu. Razem z mamą zaczęliśmy się zajadać i popijałyśmy herbatą. Gdy skończyłam odniosłam talerz i włożyłam do naszej zmywarki, po czym poszłam z powrotem na górę. Usiadłam na kanapie i zaczęłam rozmyślać ,,Co by było gdyby...,,. Z rozmyśleń wyrwał mnie Ross.
-Hej - odparł
-Hej. - powiedziałam
-Twoja mama powiedziała że jesteś u siebie. - uśmiechnął się i nagle go zamurowało
-Ross ! Ross ! Co się stało ? - spytałam
-Wooow  ! Jaki ty masz śliczny pokój - nie mógł uwierzyć własnym oczom
- Ach Dziękuję - oznajmiłam z dumą - A w ogóle to po co tu przyszedłeś ?
-Chciałem razem z rodzeństwem zaprosić Cię do nas na dzisiejszy maraton filmowy na 20:00
-Okej. Przyjdę bardzo chętnie ;)
-To spoko. Ja już lecę na śniadanie
-Ross ? 
- Tak ? - spytał
- Dziękuję za wszystko
-Nie ma za co - uśmiechnął się po czym wyszedł
Siedziałam tak w pokoju i myślałam co by tu porobić... Postanowiłam że napiszę bloga. Usiadłam do komputera, puściłam muzykę : https://www.youtube.com/watch?v=o3VMyHr1gIg , po czym dopadło mnie natchnienie i zaczęłam pisanie. Po około 1 godzinie napisałam pierwszy rozdział, a był on o moich wczorajszych przygodach. Zadowolona odeszłam od komputera i stwierdziłam że pójdę zaprosić Lynch'ów do siebie na basen. Jak postanowiłam,  tak zrobiłam. Lynch'owie zgodzili się i po pięciu minutach wszyscy byli już ubrani w kąpielówki i zaczęliśmy pluskanie, a wyglądało to tak: 
Riker i Rocky się ścigali, Rydel wraz z Elem robili zawody kto dłużej wytrzyma bez powietrza, a ja z Rossem skakaliśmy do wody na bombę. Raz nawet zdarzyło się tak że wpadłam przypadkiem na Rossa i go pot-topiłam. Wszyscy się śmiali i było nam bardzo wesoło. Po pluskaniu wszyscy ułożyliśmy się w rzędzie na leżakach i zaczęliśmy fazę ,,opalanie,, . Niestety skończyło się to źle dla Ellingtona, który miał całe czerwone plecy. Po zabawie ujrzałam że jest już godzina 13:00 i wszyscy rozeszli się na obiad. Tylko jedyny Ross zasnął na leżaku. Podeszłam do niego i zaczęłam go budzić.
- Rooos ! Wstawaj ;)
- A która godzina - odparł zaspanym głosem
-13:00
-Już tak szybko ! - wrzasnął - to ja lecę na obiad. Pa
-Cześć
Weszłam do domu i również czekał mnie obiad. Do jedzenia miałam spaghetti. Uwielbiam je ! Wesoła zasiadłam do stołu i że tak powiem zaczęłam się ,,obżerać,,. 
*Z perspektywy Rossa*
Wbiegłem do domu i usiadłem do stołu jakby nigdy nic i odparłem:
-Przepraszam za spóźnienie - powiedziałem zdyszany
-Gdzie byłeś? - spytała zaciekawiona Stormie
-Przysnąłem u Victorii na leżaku. 
Cała rodzina wpadła w śmiech. Tylko mi nie było do śmiechu, ale gdy ujrzałem plecy Ellingtona na którym było odbite wielkie czerwone koło od razu zacząłem się śmiać z nimi. Po zjedzeniu obiadu postanowiłem że pogram sobie trochę na gitarze, aby poćwiczyć naszą nową piosenkę ,,Forget About You,,. Nim się ujrzałem była już 19:00. Wysłaliśmy Rocky'ego na zakupy na wieczór. A my zaczęliśmy wszystko przygotowywać.
*Z perspektywy Victorii*
-O matko już 19:00 - krzyknęłam z przerażenia
-Co się stało ? spytała mama
-Idę dzisiaj na wieczór maratonów do Lynch'ów i nie jestem przygotowana !
-Spokojnie. Na pewno zaraz coś znajdziesz - pocieszała mnie mama
Przytuliłam ją i zaczęłam szukanie. W końcu zmęczona już tym wszystkim znalazłam odpowiednią pidżamę na noc. A wyglądała ona tak:
I udałam się do domu obok.Przy wejściu powiedziałam:
-Dobry wieczór
- A dobry wieczór - Odparli razem Mark i Stormie
- Ty zapewne jesteś Victoria - spytał Mark
-Tak ;)
-Choć tutaj - krzyknął Riker

Poszłam tam do nich i usiadłam na kanapie. oczywiście koło kogo miałam miejsce ? Koło Rossa
- Choć przebierzesz się w pidżamy zaprowadzę Cię do łazienki - powiedziała Rydel
Poszłam za nią i po około 5 - 10 minutach wróciłam.
- Jak Ty Ślicznie wyglądasz - powiedział Rocky
-No właśnie - powiedzieli chórem Riker, Ross i Ell
-Dziękuję - odpowiedziałam z uśmiechem, po czym usiadłam na kanapie.
-Wychodzimy - powiedziała Stormie i Mark - Wrócimy za jakieś 2 dni.
Po ich wyjściu rozpoczął się maraton. Oczywiście jak to maratony nie obyło się bez horrorów których osobiście ,,nie lubię,, bo się boję. Pierwszy horror puścili o 22:00. Dygotałam się ze strachu i nagle w jednym momencie nie wiem dlaczego ale przytuliłam się do Rossa żeby nie patrzeć. Zdziwiony, a zarazem uradowany spytał:
-Co się stało ?
-Boje się - odparłam z lękiem
- Możesz się tak do mnie przytulać. Mi wygodnie - odparł z uśmiechem
Naprawdę ? - spytałam - Nie przeszkadza Ci to ?
-Nie. Nie przeszkadza ;)
-Dziękuję 
Aby podziękować dałam mu buziaka w policzek. Ten zaś odwrócił się w moją stronę szeroko się uśmiechnął, powiedział swoje ,,nie ma za co,, i kontynuował oglądanie. Ja przy filmie przysnęłam. Gdy film się skończył wszyscy poszli spać, tylko ja i Ross zostaliśmy na dole.
*Z perspektywy Rossa*
O Matkooo *u*. Jaka ona jest śliczna i jak słodko wygląda jak śpi. Do tego jeszcze dała mi tego całusa w policzek. Poczułem Rozkosz... [Bez skojarzeń xD - od aut.] Wesoły wziąłem ją na ręce, a że nie było wolnych pokoi, zaniosłem ją do siebie na łózko. Przykryłem ją kołdrą i poszedłem do łazienki się odświeżyć. Po około 10 - 15 minutach wróciłem. Chciałem się tylko na chwilę położyć koło Victorii, ale przypadkowo koło niej zasnąłem...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ;* A oto obiecany trzeci rozdział ;) Nadrabiam całe te 3 tygodnie nie pisania ;) Ogółem w tym blogu będzie najwięcej scen o Victorii i Rossie, ale na pewno nie zapomnę o reszcie Lynch'ów. A tak już na marginesie i nie o blogu to jestem Belieberką i idę dzisiaj na ,,Believe,, nawet nie wiecie jaka jestem tym wszystkim podjarana ;D No i Życzę wam miłego czytania ;*
-Klaudzia-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz