Translate

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 4 cz.2

*Narrator*
Po tych słowach wszyscy zaczęli się się dobrze bawić.Rydel, Ell i Rocky zaczęli grać w kółku w siatkówkę, Rilker gadał z Megan, a Ross zaczął gonić Victorię po tym jak ona oblała go wodą z morza. Po około 2 godzinach, wszyscy wybawieni i wyszaleni wrócili do domu. Okazało się że Megan mieszka tylko 3 domy od domu Lynch'ów. Riker na tą wieść był tak uradowany że z podniecenia rozwalił szklankę gdy tylko weszli do domu. Wszyscy zaczęli się śmiać, a Riker dopiero po minucie uświadomił sobie co zrobił. Również wpadł w śmiech. Postanowili że dzisiejszego wieczoru zrobią sobie ,,noc no life'ów,,. Zaprosili do siebie Victorię i Megan które z chęcią się zgodziły. Noc zaplanowana była na 20:00.
*Victoria*
Wybiła godzina 19:00. Poszłam do domu aby naszykować wszystko na dzisiejszą noc. Gdy weszłam zobaczyłam że mama przygotowuje kolacje.
-Victoria ! - krzyknęła mama - Jesz kolacje ?!
- Nie mamo bo dziś idę na noc ,,no life'ów,, do Lynch'ów - odparłam
- Noc no life'ów ? - spytała - A co to ?
- To taka noc na której będziemy grali w gry przez całą noc
- Aha ;) Tylko się nie przemęcz - powiedziała
- Dobrze mamo
Po czym ucałowałam ją i pobiegłam na górę. Postanowiłam że wezmę tą samą pidżamę co wcześniej. Zabrałam ją i poszłam się przebrać w nowe ubranie. Założyłam to:
W końcu nadeszła oczekiwana godzina 19:50. Zabrałam wszystko i poszłam do Lynch'ów. Gdy weszłam do środka nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ell siedział na Rocky'm który udawał byka. Od razu zaczęłam się śmiać. Rydel zbiegła na dół i spytała o co chodzi.
- No popatrz - odpowiedziałam turlając się po podłodze ze śmiechu
Gdy tylko Rydel zobaczyła co robi Ellington, zaczęła razem z Victorią przytulać podłogę.W końcu po około 10 minutach wszyscy się uspokoili. Do domu Lynch'ów dotarła także Megan, a Riker wraz z Ross'em wrócili ze sklepu, do którego wcześniej poszli. W końcu zaczęła się ,,noc no life'ów,,. Ross włączył Xbox'a i zaczęła się gra. Najpierw postanowili że włączą kręgle, ale musieli się dobrać w grupy dwu osobowe. Ross był z Victorią, Riker był z Megan, Rydel była z Ell'em i niestety Rocky został sam. 
*Narrator*
Po wymęczonej grze, wszyscy postanowili że zagramy w butelkę. Rocky pobiegł do kuchni po butelkę. Gdy wrócił, Ell wyrwał mu z ręki butelkę i zaczął kręcić. Wypadło na Victorię.
- Prawda czy wyzwanie ? spytał
- Wyzwanie ;)
- Daj buziaka Ross'owi w policzek
Victoria bez zastanowienia dała mu buziaka. Pierwszy raz chyba wszyscy zobaczyli takie wielkie rumieńce na twarzy Ross'a. Victoria się uśmiechnęła i zakręciła. Butelka pokazała na Megan
- Prawda czy wyzwanie ?
- Niech będzie prawda
- Podoba Ci się Riker ? - palnęła
- Jeżeli mam być w 100% szczera to tak. Podoba mi się ;)
Riker walnął swój szczery uśmiech i już chciał coś ponownie rozwalić ze szczęścia ale Rydel zareagowała w dobrym momencie. Megan wzięła do ręki butelkę, zakręciła i wypadło na Rydel
- Prawda czy wyzwanie ?
- Prawda - odparła bez zastanowienia
- To może.... Ehm.... - nie wiedziała co powiedzieć - To może czy jest jakaś osoba w tym mieście która Ci się podoba ?
- Jest ;) - Odparła
Rydel złapała butelkę i wypadło na Rikera
- Prawda czy wyzwanie braciszku - powiedziała z uśmieszkiem
- Wyzwanie :)
- To może....Przytul Megan ;]
Riker wstał, podszedł do Megan i ją mocno objął.
*Megan*
Gdy Riker do mnie podszedł odczułam szybsze bicie serca, a gdy przytulił poszłam motyle w brzuchu. Nie wiedziałam nawet że takie odczucia dzieją się naprawdę. A jednak doznałam je na własnej skórze.
 *Narrator* 
Wszyscy już zmęczeni postanowili że przerwą noc no life'ów i stworzą noc spania na dworze. Jak postanowili tak zrobili. Wszyscy zabrali śpiwory, poszli za dom i rozkładali swoje rzeczy. Ross nazbierał trochę patyków i rozpalił ognisko. Po skończeniu wszystkich punktów przygotowywań, ułożyli się do spania. Gdy wszyscy już smacznie spali, Riker się przebudził i nie mógł zasnąć. Patrzył się na Megan i myślał jak to dalej będzie. Jak to dalej się potoczy. Nagle usłyszał płacz dziewczyny. Zerwał się z miejsca spania i podszedł do Megan.
- Co się stało ? - spytał
- Śniło mi się że moja ma, mama... Miała wypadek - po czym wybuchła płaczem
- Ciii spokojnie - uspokajał ją - wszystko będzie dobrze
- Riker...
- Tak ? -zapytał
- Dziękuję że jesteś
- Nie ma za co
Po tych słowach mocną ją przytulił a ona dała mu buziaka w policzek. Postanowili że dziś bedą spali koło siebie, choć i tak wątpili że któreś z nich zaśnie. Gdy już się ułożyli, okazało się że po 5 minutach oboje zasnęli.
*Następnego Dnia*
*Ross* 
Obudził mnie piękny śpiew ptaków. Wstałem a ku mojemu zdziwieniu ujrzałem Rikera i Megan śpiącego razem. Przez chwilę mnie za murowało, lecz zdałem sobie sprawę że oboje się sobie podobają i mogło do tego dojść. Mój wzrok skierował się teraz w stronę Victorii. Spała i wyglądała tak słodko, że nie mogłem się powstrzymać i dałem jej buziaka w polik. Ta przebudziła się i się uśmiechnęła.
- A to za co było ? - powiedziała z zamkniętymi oczami i zaspanym głosem
- Tak po prostu... - Odparł
Po chwili zastanowienia powiedział 
- Victoria... - ciągnął - mam takie pytanie
- Tak ? 
- Czy ja Ci się choć trochę podobam ? 
- No pewnie i to Mega strasznie
- Ufff. - ulżyło mi - Ty mi się też strasznie podoba i w ogóle uważam że jesteś jedyna w swoim rodzaju.
- Ooo *.* - powiedziała - Jakie to słodkie Ross
uśmiechnął się. 
*Narrator*
Victoria wraz z Rossem wstali i obudzili całą resztę, po czym wszyscy udali się do domu. Zrobili sobie na śniadanie kanapki z szynką, serem i pomidorami i zaczęli się zajadać. Po śniadaniu sprzątnęli wszystko i każdy poszedł do swoich domów. 
*Victoria*
Poszłam do domu lecz po 15 minutach dostała SMS'a:

,,Spotkajmy się dzisiaj na plaży o godzinie 18:00,,
                                                              Ross
Przeczytała SMS'a, uśmiechnęła się i poszła do swojego pokoju.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu napisałam Ten rozdział xD Jest on dedykowany mojej koleżance z klasy, Oli i mojej przyjaciółce Anicie, które obie wciągnęły się czytając tego bloga i błagały mnie o następny rozdział. Następny rozdział myślę że ukaże się jeszcze w tym tygodniu. Miłego czytania ;*
-Klaudzia-

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 4 cz. 1

*Victoria*
Obudziłam się wcześnie rano i okazało się że jestem w jakimś łóżku, a nie na kanapie. Odwróciłam się i zobaczyłam Rossa obok siebie. Uśmiechnęłam się i myślałam nad tym jak go obudzić. W końcu do głowy wpadł mi pomysł aby na niego wskoczyć. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Zrobiłam rozpęd i rąbnęłam na Rossa całym swoim ciałem. Ten zszokowany obuził się i niewiedział co się dzieje.
-Aaauu ! - wrzasnął (tak jak na tym filmiku w 1:42 min: http://www.youtube.com/watch?v=RmmvGHgUASU)
-Hahahahah - wpadłam w śmiech, ponieważ jego pisk brzmiał dosyć ,,dziewczęco,,
Ross również wpadł w śmiech. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że Victoria na nim leży i że to ona na niego wskoczyła.
-Dlaczego to zrobiłaś ? - spytał 
-Bo chciałam Cię obudzić
-Nie było innych sposobów - uśmiech pojawił się na jego twarzy
-Nie było ! - zaprzeczyłam, a do tego krzyknęłam tak jak w wojsku
-Rozumiem Pani oficer ;)
- A tak zmieńmy temat, to jak ja się znalazłam w Twoim łóżku ? - zapytałam
-No bo jak oglądaliśmy horror, to Tobie się jakoś przysnęło, i gdy wszyscy poszli już na górę do pokoi to ja wziąłem Cię za ręce i przyniosłem tutaj :)
-A dlaczego Ty spałeś ze mną ? - Ciekawość mnie rozrastała
-Ponieważ chciałem położyć się koło Ciebie na chwilę i zasnąłem
-A dlaczego... - Nie dokończyłam bo przerwał mi Riker
-Śniadanie ! - wrzasnął
-Już idziemy ! - odparliśmy jednocześnie
Zeszłam na dół w pidżamach bo nie wzięłam ubrań na dziś. Wszyscy zasiadliśmy do stołu i że tak powiem ,,zaczęła się wyżerka,,. Wszyscy brali tosty jak popadnie. Każdy jadł tak szybko jakby jedzenia nie widział z przynajmniej tydzień. Po około 5 minutach na stole nie było ,,NIC,, ! Po zjedzeniu poszłam do domu, przywitałam się z mamą i wybrałam zestaw na dziś. Założyłam to:
Z włosów zrobiłam sobie takie loki:
I zeszłam na dół. Usiadłam na kanapie i zaczęłam oglądać telewizję, lecz to długo nie trwało. Po około 20 minutach oglądania dostałam SMSa od Ell'a, że idziemy wszyscy razem na plaże na 14:00. Wstałam z kanapy, aby zobaczyć która jest godzina. Okazało się że dopiero jest 11:21 i że zostały mi jeszcze praktycznie 3 godziny do wyjścia. Spokojnie usiadłam i kontynuowałam oglądanie. Nagle przypomniało mi się że muszę napisać kolejny rozdział do bloga. Pobiegłam na górę, włączyłam komputer i zabrałam się za pisanie. Po skończonej pracy była już godzina 12:30. Z dołu dochodziły zapachy mojej ulubionej zupy: pomidorówki. Przejęta zeszłam do kuchni, nalałam sobie i mamie zupy i zabrałam się do spożywania posiłuku. Gdy już zjadłam poszłam na górę wybrać sobie strój kąpielowy na plażę. Wybrałam taki i czekałam do godziny 13:30.
*Z perspektywy Lynch'ów*
Wszyscy biegali po całym domu i szukali odpowiednich stroiów kąpielowych dla siebie. Rydel wygrzebała całą szafę i nadal narzekała że nie ma odpowiedniego stroiu. Riker i Ross szukali po całym domu swoich ,,gaci,, bo ostatnio jak przyszli z plaży Rydel schowała im kąpielówki. Zadowolony Ell z Rocky'm, biegali dookoła pokoju, tylko po to aby naśladować całą resztę, ponieważ oni byli już ubrani. Po upływie 15 minut wszyscy byli gotowi na wyruszenie na plażę.
Godzina 13:30
*Lynch*
Podjechaliśmy samochodem pod dom Victorii. Ta gdy nas tylko zobaczyła, wybiegła z domu i wsiadła do samochodu. Jechaliśmy na plażę bardzo krótko, dlatego że plaża jest od nas bardzo blisko, ale że wszystkich bolały nogi po tym całym ,,szukaniu,, pojechaliśmy samochodem.
*Victoria*
Jak tylko ujrzałam samochód Lynch'ów, od razu wybiegłam z domu, pożegnałam się z mamą i wsiadłam do samochodu. W aucie siedziałam pomiędzy Ell'em a Rocky'm, którzy jakzwykle się wygłupiali. Postanowiłam do nich dołączyć, aż zrobiło się tak głośno w samochodzie że Riker musiał nas uciszać bo nie mógł się skupić na jeździe. Po około 5 - 10 minutach, znależliśmy się na plaży. Wyciągneliśmy z auta nasze leżaki, radio i piłkę i poszliśmy umiejscowić się na plaży. W pewnej chwili jak szliśmy Riker się zagapił i wpadł na jakąś dziewczynę.
*Z perspektywy Rikera*
Zabrałem z auta kremy, ręczniki itd. i w pewnej chwili się odwróciłem i nie wiem jak to się stało ale wylądowałem na jakiejś ślicznej blondynce.
-Przepraszam - powiedziałem - Nic Ci nie jest ?
-Nie nic ;) - Dziewczyna się uśmiechnęła
Ufff... To Dobrze - ulżyło mi - Nazywam się Riker. Riker Lynch a Ty ?
-Megan ;) Megan William - odrzekła
-Miło mi Cię poznać - dodałem z szczęśliwym wyrazem twarzy - Może dosiądziesz się do nas ?
-Jeżeli mogę to pewnie :}
*Z perspektywy Megan* 
Szłam do budki z lodami, zagapiłam się, aż tu nagle wpadł na mnie słodki blondyn. Dowiedziałam się że jest to ten chłopak z zespołu R5 - Riker Lynch. Przeprosił mnie i zapytał czy chcę się do nich dołączyć, no to zgodziłam się. Uradowana szłam za Rikerem do ich miejsca na plaży. Nie wiedziałam że chłopak może być jak kawa *.* Oczywiście kawa ,,3 w 1,,. Słodki, miły i przystojny. W końcu doszliśmy do ich miejsca.
-Brat ? Co to za dziewczyna ? - Spytał Rocky
-To jest Megan. To właśnie na nią wpadłem - uśmiechnąłem się
-Cześć - powiedziałam
-Hej - odpowiedzieliśmy wszyscy raźnie
-To tak - dodał Riker - To jest Rydel moja siostra, obok niej stoi mój brat Ross, póżniej mój drugi brat Rocky, tuż za nim stoi nasz przyjaciel Ell i przyjaciółka Victoria, przyszła dziewczyna Rossa. - Zaśmiał się
-Ejj!! - krzyknął Ross - Ona nie jest moją dziewczyną
- No właśnie - powiedziała ze śmiechem Victoria
- Miło mi was poznać - odparła
-Nam Ciebie również
*Narrator*
Rydel podeszła do Rikera i powiedziała mu na ucho:
-Czyli powiadasz... - ciągnęła - Miłość od pierwszego wejrzenia ? ;3
- Tak jakby - odpowiedział zadowolony Riker...
--------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ! Jak widzicie jest to rozdział 4 ,,cz.1,, Przedzieliłam to na dwie części ponieważ uważam że bez części ten rozdział byłby za długi. Co do filmu ,Believe,, to był piękny <3 A wracając do rozdziału. Jak myślicie co się dalej stanie pomiędzy Rossem a Victorią i czy coś zaiskrzy pomiędzy Rikerem a Megan ? Wszytskiego dowiecie się w następnej części ;D Miłego Czytania ;*
-Klaudzia-





niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 3

*Victoria*
Obudziły mnie promienie słońca wdzierające się do mojego okna. Byłam podekscytowana co stanie się dzisiejszego dnia. Wstałam z łóżka, wybrałam taki zestaw i udałam się do łazienki.

Włosy zaś związałam w koka. Po 15 minutach wyszłam z łazienki i zeszłam na dół na śniadanie. Z kuchni dochodziły piękne zapachy kanapek. Naszykowałam talerze i usiadłam do stołu. Razem z mamą zaczęliśmy się zajadać i popijałyśmy herbatą. Gdy skończyłam odniosłam talerz i włożyłam do naszej zmywarki, po czym poszłam z powrotem na górę. Usiadłam na kanapie i zaczęłam rozmyślać ,,Co by było gdyby...,,. Z rozmyśleń wyrwał mnie Ross.
-Hej - odparł
-Hej. - powiedziałam
-Twoja mama powiedziała że jesteś u siebie. - uśmiechnął się i nagle go zamurowało
-Ross ! Ross ! Co się stało ? - spytałam
-Wooow  ! Jaki ty masz śliczny pokój - nie mógł uwierzyć własnym oczom
- Ach Dziękuję - oznajmiłam z dumą - A w ogóle to po co tu przyszedłeś ?
-Chciałem razem z rodzeństwem zaprosić Cię do nas na dzisiejszy maraton filmowy na 20:00
-Okej. Przyjdę bardzo chętnie ;)
-To spoko. Ja już lecę na śniadanie
-Ross ? 
- Tak ? - spytał
- Dziękuję za wszystko
-Nie ma za co - uśmiechnął się po czym wyszedł
Siedziałam tak w pokoju i myślałam co by tu porobić... Postanowiłam że napiszę bloga. Usiadłam do komputera, puściłam muzykę : https://www.youtube.com/watch?v=o3VMyHr1gIg , po czym dopadło mnie natchnienie i zaczęłam pisanie. Po około 1 godzinie napisałam pierwszy rozdział, a był on o moich wczorajszych przygodach. Zadowolona odeszłam od komputera i stwierdziłam że pójdę zaprosić Lynch'ów do siebie na basen. Jak postanowiłam,  tak zrobiłam. Lynch'owie zgodzili się i po pięciu minutach wszyscy byli już ubrani w kąpielówki i zaczęliśmy pluskanie, a wyglądało to tak: 
Riker i Rocky się ścigali, Rydel wraz z Elem robili zawody kto dłużej wytrzyma bez powietrza, a ja z Rossem skakaliśmy do wody na bombę. Raz nawet zdarzyło się tak że wpadłam przypadkiem na Rossa i go pot-topiłam. Wszyscy się śmiali i było nam bardzo wesoło. Po pluskaniu wszyscy ułożyliśmy się w rzędzie na leżakach i zaczęliśmy fazę ,,opalanie,, . Niestety skończyło się to źle dla Ellingtona, który miał całe czerwone plecy. Po zabawie ujrzałam że jest już godzina 13:00 i wszyscy rozeszli się na obiad. Tylko jedyny Ross zasnął na leżaku. Podeszłam do niego i zaczęłam go budzić.
- Rooos ! Wstawaj ;)
- A która godzina - odparł zaspanym głosem
-13:00
-Już tak szybko ! - wrzasnął - to ja lecę na obiad. Pa
-Cześć
Weszłam do domu i również czekał mnie obiad. Do jedzenia miałam spaghetti. Uwielbiam je ! Wesoła zasiadłam do stołu i że tak powiem zaczęłam się ,,obżerać,,. 
*Z perspektywy Rossa*
Wbiegłem do domu i usiadłem do stołu jakby nigdy nic i odparłem:
-Przepraszam za spóźnienie - powiedziałem zdyszany
-Gdzie byłeś? - spytała zaciekawiona Stormie
-Przysnąłem u Victorii na leżaku. 
Cała rodzina wpadła w śmiech. Tylko mi nie było do śmiechu, ale gdy ujrzałem plecy Ellingtona na którym było odbite wielkie czerwone koło od razu zacząłem się śmiać z nimi. Po zjedzeniu obiadu postanowiłem że pogram sobie trochę na gitarze, aby poćwiczyć naszą nową piosenkę ,,Forget About You,,. Nim się ujrzałem była już 19:00. Wysłaliśmy Rocky'ego na zakupy na wieczór. A my zaczęliśmy wszystko przygotowywać.
*Z perspektywy Victorii*
-O matko już 19:00 - krzyknęłam z przerażenia
-Co się stało ? spytała mama
-Idę dzisiaj na wieczór maratonów do Lynch'ów i nie jestem przygotowana !
-Spokojnie. Na pewno zaraz coś znajdziesz - pocieszała mnie mama
Przytuliłam ją i zaczęłam szukanie. W końcu zmęczona już tym wszystkim znalazłam odpowiednią pidżamę na noc. A wyglądała ona tak:
I udałam się do domu obok.Przy wejściu powiedziałam:
-Dobry wieczór
- A dobry wieczór - Odparli razem Mark i Stormie
- Ty zapewne jesteś Victoria - spytał Mark
-Tak ;)
-Choć tutaj - krzyknął Riker

Poszłam tam do nich i usiadłam na kanapie. oczywiście koło kogo miałam miejsce ? Koło Rossa
- Choć przebierzesz się w pidżamy zaprowadzę Cię do łazienki - powiedziała Rydel
Poszłam za nią i po około 5 - 10 minutach wróciłam.
- Jak Ty Ślicznie wyglądasz - powiedział Rocky
-No właśnie - powiedzieli chórem Riker, Ross i Ell
-Dziękuję - odpowiedziałam z uśmiechem, po czym usiadłam na kanapie.
-Wychodzimy - powiedziała Stormie i Mark - Wrócimy za jakieś 2 dni.
Po ich wyjściu rozpoczął się maraton. Oczywiście jak to maratony nie obyło się bez horrorów których osobiście ,,nie lubię,, bo się boję. Pierwszy horror puścili o 22:00. Dygotałam się ze strachu i nagle w jednym momencie nie wiem dlaczego ale przytuliłam się do Rossa żeby nie patrzeć. Zdziwiony, a zarazem uradowany spytał:
-Co się stało ?
-Boje się - odparłam z lękiem
- Możesz się tak do mnie przytulać. Mi wygodnie - odparł z uśmiechem
Naprawdę ? - spytałam - Nie przeszkadza Ci to ?
-Nie. Nie przeszkadza ;)
-Dziękuję 
Aby podziękować dałam mu buziaka w policzek. Ten zaś odwrócił się w moją stronę szeroko się uśmiechnął, powiedział swoje ,,nie ma za co,, i kontynuował oglądanie. Ja przy filmie przysnęłam. Gdy film się skończył wszyscy poszli spać, tylko ja i Ross zostaliśmy na dole.
*Z perspektywy Rossa*
O Matkooo *u*. Jaka ona jest śliczna i jak słodko wygląda jak śpi. Do tego jeszcze dała mi tego całusa w policzek. Poczułem Rozkosz... [Bez skojarzeń xD - od aut.] Wesoły wziąłem ją na ręce, a że nie było wolnych pokoi, zaniosłem ją do siebie na łózko. Przykryłem ją kołdrą i poszedłem do łazienki się odświeżyć. Po około 10 - 15 minutach wróciłem. Chciałem się tylko na chwilę położyć koło Victorii, ale przypadkowo koło niej zasnąłem...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ;* A oto obiecany trzeci rozdział ;) Nadrabiam całe te 3 tygodnie nie pisania ;) Ogółem w tym blogu będzie najwięcej scen o Victorii i Rossie, ale na pewno nie zapomnę o reszcie Lynch'ów. A tak już na marginesie i nie o blogu to jestem Belieberką i idę dzisiaj na ,,Believe,, nawet nie wiecie jaka jestem tym wszystkim podjarana ;D No i Życzę wam miłego czytania ;*
-Klaudzia-

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 2

*Victoria*
Rano obudził mnie budzik. Niestety zapomniałam go tamtego dnia przestawić i zadzwonił o 08:00. Z bólem wstałam z łóżka, wybrałam taki strój i ruszyłam do łazienki.
Po około 30 minutach zwarta i gotowa, poszłam na dół do kuchni na śniadanie. Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam była kartka na stole. A napisane było na niej : 
Victorio, przepraszam ale musiałam jechać samochodem żeby dowieść meble. Koło telewizora leży Twój bilet, a śniadanie czeka w lodówce. Wylot masz o godzinie 12:00. Miłej podróży. 
                                                                              Mama
Odwróciłam się i rzeczywiście koło telewizora leżał bilet. Smutna że muszę lecieć sama otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej moje śniadanie. Usiadłam przy stole i zaczęłam spożywać posiłek. Po około 10 minutach byłam już gotowa, zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko. Na lotnisku, jak to na lotnisku pełno ludzi. *Dziwię się jak oni tu odnajdują swoich bliskich i jak widzą gdzie mają wejście na samolot* - pomyślałam. Ja również zaczęłam szukać. Trwało to 20 minut choć byłoby dłużej gdyby pan ochroniarz nie podpowiedział mi gdzie iść. Zmęczona stanęłam w kolejce i czekałam. W końcu przeszłam przez bramki, oddałam swój bagaż i znalazłam się na pokładzie statku. W samolocie widziałam jedno miejsce wolne ponieważ byłam ostatnia przez to moje ,,guzdranie,,. Usiadłam koło jakiegoś blondyna, a koło niego siedziała jakaś dziewczyna, również blondynka. Założyłam słuchawki i starałam odizolować się od świata, ale coś mi przeszkodziło...
-Hej, nazywam się Ross a Ty ?
-Cześć. Victoria jestem ;)
-A to jest moje rodzeństwo: koło mnie Rydel, a za nami od okna moi bracia Riker i Rocky. A nazywamy się Lynch. Ostatni zaś to nasz przyjaciel Ellington Ratlif :)
*A ja głupia myślałam że to jego dziewczyna -,-...* 
-Hej miło mi was poznać 
- Nam Ciebie również - Odparli chórem
Wszyscy usiedliśmy wygodnie i pilot powiedział że wylatujemy i że mogą być małe turbulencje
-Boję się - powiedziałam dygoczącym głosem do Rossa
-Trzymaj mnie za rękę, zamknij oczy i pomyśl o czymś przyjemnym ;) To Ci pomoże.
Jak powiedział tak zrobiłam. Złapałam za jego rękę, zamknęłam oczy i nie wiem dlaczego ale pomyślałam o mile spędzonym dniu w basenie i rzeczywiście pomogło. Nawet nie poczułam a już byliśmy w górze.
-I co ? Takie straszne to było - powiedział z uśmiechem Ross
-Nie ;] I Dziękuję że mogłam Cię złapać za rękę
- Spoko niema sprawy ;)
*Z perspektywy Rossa*
Nie wiem dlaczego ale gdy Victoria złapała mnie za rękę poczułem takie jakby.... No jak to powiedzieć ! Aaaa ! ,,Motyle w brzuchu,,. To uczucie wydawało się dziwne, a zarazem pięknę. Jednym słowem ,,nie da się tego określić,,. Lecz nagle poczułem pukanie w prawe ramię...
Teraz to już nie było pukanie tylko Rydel nawalała mnie pięściami i zmartwiona krzyczała:
- Ross ! Ross ! Ross ! Żyjesz ? 
- Aaaaaauuu !!! - krzyknąłem z bólu - Zamyśliłem się
Ufffffff... - Odetchnęła - Żyjesz...
-Bez powodów miałbym zginąć ?
- No nie wiem - zaśmiała się
Nagle spojrzałem na Victorię
-Hahahahah - wybuchła
- No co ? - zapytałem z irytacją
- Nic, nic - Odparła ze śmiechem
*Z perspektywy Victorii*
Przyglądałam się całej sytuacji i mówię wam... Było Warto! Fajnie było zobaczyć jak Rydel uderza pięściami w Rossa, a ten ani rusz xD Zaciekawił mnie tylko jego wyraz twarzy. Wyglądał jak zakochany ale to już nie ważne...
*Victoria*
W końcu po 2 godzinach męczarni. Dolecieliśmy ! Byłam tak uradowana że mało ze szczęścia nie wskoczyłam na Rossa, ale mniejsza o to. W samolocie dowiedziałam się jeszcze dużo ciekawostek o jego rodzinie. Jego rodzice mają na imię Mark i Stormie. Rodzeństwo gra w zespole i nazywają się ,,R5,,. Mają oni wielką willę itd. Mnóstwo było tych informacji i teraz plączą mi się po głowie... 
-Gdzie mieszkasz ? - Spytał zaciekawiony Ross
-Sama nie wiem - zaśmiałam się
- To przyleciałaś tu i nie wiesz ? - Spytał zdziwiony Riker
-Tak jakoś wyszło xD... Chwila napiszę SMSa do mamy to mi przekaże miejsce zamieszkania. Po 5 minutach dostałam adres. Okazało się że jestem sąsiadką tych głupków Lynch'ów. Nawet nie wiecie jaka byłam podjarana na wieść o tym. Zabrałam się z nimi samochodem i dojechałam do nowego domu. Nawet nie wiecie jakie było moje zdziwienie. Mój dom wyglądał tak:

W środku czekała już na mnie mama
-I jak ? Podoba Ci się ?
-Jest przecudny ! - krzyknęłam uradowana po czym rzuciłam się na mamy szyję i mocno ją przytuliłam.
-Twój pokój znajduje się na górze na końcu korytarza po prawej stronie
Ciekawa szybko pobiegłam na górę. Nawet nie wiecie co ujrzałam. Mój pokój wyglądał tak:
Po zobaczeniu pokoju uświadomiłam sobie że bajki jednak istnieją. Tętniąca radością zaczęłam wszystko po kolei oglądać. W końcu była już 19:00. Zbiegłam na dół na śniadanie kuchnia była również cudowna. Zresztą jak wszystkie pokoje w tym domu:
Zadowolona i uradowana zaczęłam przygotowywać kolację. ,,Kolacja była nadzwyczajna,,- Jak to oznajmiła moja mama. A była taka ponieważ jakoś chciałam się odwdzięczyć za ten piękny dom. Po kolacji poszłam do łazienki ubrałam się w moje pidżamy, poszłam na górę i wskoczyłam do mojego ślicznego łoża. Łóżko było tak wielkie i miękkie że po trzech minutach zasnęłam...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ! ;* Przepraszam że tak późno ale po 3 stycznia weny nie miałam a od 12 mnie nie było i właśnie dzisiaj wróciłam. Strasznie was za to przepraszam i postaram się to nadrobić codziennymi lub co dwu dniowymi rozdziałami ;). I wiem też że strasznie dużo obrazków dodałam w tym rozdziale ale po prostu jak już piszę coś o nowym domu to po prostu nie mogę się powstrzymać. Życzę miłego czytania ;*
-Klaudzia-  

piątek, 3 stycznia 2014

Zaskakująca Wyprowadzka ;)

~Victoria~
Hej! Mam na imię Victoria i mam siedemnaście lat. Mieszkam w Nowym Yorku i mam tu najwspanialszą przyjaciółkę na świecie. Ma na imię Rachel. Razem chodzimy do szkoły i ogółem znamy się już od dzieciństwa, ponieważ urodziłam się od Rachel 5 dni wcześniej i mama Rachel razem z moją mamą leżały w tym samym pokoju. Ale nieważne... Co do szkoły to nie lubię do niej chodzić zresztą tak jak praktycznie każda dziewczyna, ale ratują mnie tam tylko przerwy bo po długiej 45 minutowej przerwie wkońcu mam czas odpocząć. I to na razie wszystko o mnie !

***Pierwszy dzień od wakacji w szkolę***
~Victoria~
Wstałam o 6 bo jak zwykle muszę się przygotować NIESTETY ! na pierwszy dzień szkoły od wakacji. Jestem obecnie w 3 klasie liceum i przyznam że jest to bardzo trudne. Po przygotowaniu się zeszłam na dół na śniadanie a po tym umyłam zęby. Gdy skończyłam, gotowa i spakowana wyruszyłam na przystanek. Na przystanku była Rachel.

- Hej Rachel - powiedziałam
- No cześć Viki - Powiedziała z uśmiechem.
-Niestety dzisiaj pierwszy dzień 3 liceum jak się czujesz - spytałam niezbyt zadowolona
-Jest trudno ale daję radę - obie wpadłyśmy w śmiech
Nagle przyjechał autobus, wsiadłyśmy do niego, usiadłyśmy koło siebie i dalej plotkowałyśmy aż do przyjazdu pod szkołę. Pod szkołą stali Ci sami ludzie co wzeszłym roku. Razem z Rachel podeszliśmy do nich, już mieliśmy coś zacząć, gdy nagle Pani Jeff zawołała nas na rozpoczęcie. Usiadłyśmy w drugim rzędzie i nagle się zaczęło. Rozpoczęcie trwało 3 godziny. Zmęczona wróciłam do domu i usiadłam na kanapie. W końcu minął dzień i poszłam spać. I tak mijały wszystkie dni, aż do czasu gdy po trzech tygodniach wróciłam ze szkoły do domu.
-Wyjeżdżamy - odparła mama
-Ale jak to ? Teraz ? - pytała zdziwiona Victoria
-No niestety musimy wyjechać bo dostałam bardzo opłacaną pracę w Los Angeles... - odpowiedziała
-No Dobra. A chociaż kiedy wyjeżdżamy ? - spytała
-Jutro o 9 mamy samolot - oznajmiła
- Jutro ?? - pytała z wielkim zdziwieniem - mamo to ja muszę lecieć się pożegnać z przyjaciółką !
- To leć - uśmiechnęła się
Po trzech minutach Victorii już nie było w domu. Po 20 minutach znalazła się pod domem Rachel i zadzwoniła dzwonkiem. Rachel wyszła na dwór i Vic opowiedziała jęj całą tą historię. Rachel była załamana. Obydwie płakały i się przytulały, niestety po godzinie zadzwoniła mama Victorii i powiedziała żeby wróciła się spakować. Gdy Victoria znalazła się w domu od razu zaczęło się przemeblowanie. 
-Co tu się dzieje - spytała zaciekawiona Victoria
-No jak to przecież się wyprowadzamy - odpowiedziała
-Ale przecież mieliśmy się tylko spakować 
-Ale ja zmieniłam zdanie - powiedziała z szerokim uśmiechem
Po około dwóch godzinach wszystko już było spakowane. Dom wyglądał jak cztery puste ściany. Nie było tu pięknych meblii i różnych półek. Było jedne, wielki nic !
Po zakończeniu Victoria zrobiła sobie i mamie naleśniki na kolację i poszły spać.
Victoria w nocy nie mogła zasnąć, a gdy tylko przypomniała sobie że opuszcza rodzinny dom i najlepszą przyjaciółkę, płakała bez przerwy. W końcu po 3 godzinach, udało jej się zasnąć....



Bohaterowie ;)

 Stwierdzam z przykrością iż, Raury nie będzie ponieważ są takie osoby które za nią zbytnio nie przepadają ;).

Bohaterów z R5 nie opisuje bo sami ich dobrze znacie ;D.


Imię i Nazwisko: Victoria White
Lat: 17
Najlepsza Przyjaciółka: Rachel Stoner
Opis: Szatynka, brązowe oczy, kręcone włosy, miły i wesoły charakter, (lubi pozować).







Imię i Nazwisko: Megan William
lat: 18
Najlepsza Przyjaciółka: będzie Rydel i Victoria.
Opis: Blondynka, zielono - brązowe oczy, proste włosy, miła, inteligenta i towarzyska.



Imię i Nazwisko: Rachel Stoner
lat: 16
Najlepsza przyjaciółka: Forever Victoria <3
Opis: Szatynka, niebieskie oczy, proste włosy z grzywką na bok, zabawna, wesoła i pełna podziwu.





Więcej osób to będzie rodzina itp. ;)

czwartek, 2 stycznia 2014

Na Dobry początek trochę o mnie i co się będzie działo w blogu ^.^

Hej ! Mam na imię Klaudia i mam 12 lat. Interesuje się przede wszystkim muzyką, a moim hobby jest śpiew ;). Właśnie rozpoczełam pisać bloga i przyznam że jest to mój pierwszy ;}. Ten blog będzie głównie o sprawach ,,miłosnych,, całego zespołu. Jeszcze nie stwierdziłam czy będę pisać o Raurze... Wiem napewno że w blogu pojawią się nowe postacie i dużo zazdrości  ;D. Możliwe też że ktoś odbije komuś dziewczynę ale to dowiecie się sami ;] Postanowiłam że jutro dodam bohaterów i postaram się dodać 1 wstępny rozdział, a dzisiaj życzę Dobranoc ;*.